Dani Silva wybrał Widzew spośród kilku ofert. „Interesowała mnie ranga Ekstraklasy”
Portugalczyk z doświadczeniem z włoskiej, duńskiej i cypryjskiej ligi trafił do Łodzi po burzliwych latach pełnych zmian otoczenia. Dla 26-letniego pomocnika Widzew to przede wszystkim szansa na odbudowę regularności i pewności siebie.
Kiedy Dani Silva przeglądał oferty na lato 2026 roku, na stole leżało kilka propozycji z różnych krajów. Portugalczyk wybrał Widzew Łódź, klub, który poprzedni sezon zakończył na 14. miejscu i zapewnił sobie utrzymanie dopiero w końcówce rozgrywek. Dlaczego akurat Łódź? W ekskluzywnym wywiadzie dla Flashscore 26-letni pomocnik tłumaczył to wprost:
„To fantastyczna okazja, by kontynuować karierę w Europie i poznać nową ligę. Miałem na stole kilka ofert z różnych krajów, ale wybrałem Widzew ze względu na solidny projekt, który mi przedstawiono. Poza tym gra w Ekstraklasie bardzo mnie interesowała z uwagi na rangę rozgrywek, atmosferę, jaką kluby potrafią stworzyć na swoich stadionach, a także sam kraj.”
Silva trafił do Widzewa na wypożyczenie z FC Midtjylland, z którym jest związany kontraktem do 2029 roku. W umowie z łódzkim klubem zapisano opcję wykupu wynoszącą 2,2 mln euro. To sporo jak na warunki Ekstraklasy, ale ścieżka kariery Portugalczyka pokazuje, że nie jest to zawodnik przypadkowy.
Wychowanek Benfiki seniorską karierę budował przede wszystkim w Vitórii Guimarães, gdzie rozegrał 62 spotkania. Potem były Włochy, Dania i Cypr. Każdy z tych przystanków dał mu coś innego, o czym mówi z zaskakującą precyzją:
„We włoskiej piłce, podczas gry w Hellasie Verona, zdobyłem większą wiedzę taktyczną. W Danii poprawiłem intensywność swojej gry i reprezentowałem zespół, na którym spoczywała odpowiedzialność walki o trofea. Na Cyprze występowałem w drużynie o bardzo wyraźnej ofensywnej tożsamości.”
To właśnie na Cyprze, w barwach Pafos, Silva zdobył pierwsze trofeum w seniorskiej karierze, sięgając po Puchar Cypru w sezonie 2025/26. Ciekawy zbieg okoliczności: w tym samym sezonie krajowy puchar wygrał również Midtjylland, klub będący formalnym właścicielem jego kontraktu.
Kariera Silvy to w ogóle opowieść o ciągłym dostosowywaniu się. Pięć krajów w kilka lat, za każdym razem nowy język, nowa kultura, nowe wymagania taktyczne. Portugalczyk sam przyznawał w wywiadach, że jednym z największych kulturowych zaskoczeń były dla niego tak prozaiczne rzeczy jak godziny posiłków. Przyzwyczajony do późnych kolacji w Portugalii i Włoszech, w Danii musiał przestawić się na jedzenie o 18-19.
Ale Silva nie jest typem zawodnika, który narzeka na trudności adaptacyjne. Wręcz przeciwnie. Relacje z ludźmi stawia na pierwszym miejscu, podkreślając, że to one zostają, gdy piłka przestaje być najważniejsza. W Hellasie Verona zaprzyjaźnił się z Casperem Tengstedtem. Jednym z jego najbliższych kolegów z futbolowego świata jest też Rúben Vinagre, obecny zawodnik Legii Warszawa. Silva poznał go jeszcze w Portugalii, potem spotkali się ponownie we Włoszech. Teraz obaj grają w Ekstraklasie, choć w rywalizujących drużynach.
Silva ma też przed każdym meczem rytuał, który mówi wiele o jego charakterze. Pięć razy wykonuje znak krzyża, upamiętniając pięć bliskich osób, które stracił. Sam zaznacza, że nie jest szczególnie religijny. To po prostu jego sposób na zachowanie pamięci.
W Łodzi Portugalczyk stawia sobie jasne cele. Potrzebuje minut i ciągłości, których brakowało mu w ostatnich miesiącach.
„Moim celem jest rozegranie tutaj, w Polsce, bardzo solidnego sezonu. Czuję, że potrzebuję regularnej gry, nabrania pewności siebie i pokazania swoich najlepszych umiejętności. Wierzę, że w tym sezonie mamy warunki, by zakończyć go wyżej w tabeli i przeżyć spokojniejszy sezon.”
Silva gra na pozycji „szóstki” lub „ósemki”. Midtjylland przy jego transferze z Hellasu za 4,5 mln euro chwaliło przegląd pola, jakość podań i przydatność w pressingu. Jego piłkarskim idolem jest Andrés Iniesta, a za najlepszego rywala, przeciwko któremu miał okazję zagrać, uważa Chwiczę Kwaracchelię.
Słowa o Vitórii Guimarães, klubie, z którym jest najbardziej emocjonalnie związany, dopełniają obraz zawodnika, który traktuje futbol nie tylko jako pracę. Silva nazywa grę dla Vitórii przywilejem i nie ukrywa, że kiedyś chciałby tam wrócić. Na razie jednak jego adresem jest Łódź.
Cały wywiad można przeczytać na portalu WidzewToMy.