Rekordowy transfer Realu Madryt coraz bardziej sfrustrowany. Mourinho każe czekać
Zaledwie 99 minut w pięciu meczach i ani jednej akcji zakończonej golem lub asystą. Yan Diomande trafił na Santiago Bernabéu jako najdroższy zakup w historii klubu, ale na razie poznaje boisko głównie z perspektywy ławki rezerwowych.
Yan Diomande przychodził do Realu Madryt jako najdroższy transfer w dziejach klubu. Miał od razu wzmocnić skrzydło i uzupełnić ofensywę José Mourinho. Tymczasem po pięciu kolejkach sezonu 19-latek z Wybrzeża Kości Słoniowej wciąż czeka na pierwszy występ w wyjściowym składzie.
Liczby mówią same za siebie: 99 minut rozegranych łącznie w La Liga i Lidze Mistrzów, zero goli, zero asyst. We wszystkich pięciu meczach Diomande pojawiał się wyłącznie jako rezerwowy. To zdecydowanie mniej, niż sam zakładał przed przeprowadzką na Santiago Bernabéu. Nikt w jego otoczeniu nie oczekiwał, że od razu stanie się niekwestionowanym pierwszoplanowym zawodnikiem, ale tak skromna liczba minut zaskoczyła zarówno piłkarza, jak i jego najbliższych współpracowników.
Szczególnie bolesne okazały się dwa mecze. Przed spotkaniami z Malagą oraz Interem Mediolan Diomande liczył na szansę od pierwszej minuty. Mourinho postawił jednak na Brahima Diaza, który swoimi występami również walczy o większą rolę w drużynie. To sprawiło, że sytuacja młodego Iworyjczyka stała się jeszcze trudniejsza do zaakceptowania. Nie blokuje go bowiem niekwestionowany gwiazdor na stałej pozycji, lecz rówieśnik walczący o to samo miejsce.
Mourinho podchodzi do sprawy chłodno. Portugalczyk poprosił Diomande o cierpliwość i dał jasno do zrozumienia, że nie zamierza przyspieszać procesu wdrażania tylko dlatego, że klub zapłacił za niego rekordową kwotę. Zdaniem szkoleniowca odpowiedni moment nadejdzie, ale na warunkach trenera.
Sam Real nie zmienia zdania na temat transferu. Klub w pełni wierzy w talent skrzydłowego i widzi w nim zawodnika, który w perspektywie kilku sezonów może stać się kluczową postacią składu. Frustracja w otoczeniu piłkarza nie przełożyła się na żadne wątpliwości wewnątrz klubowej hierarchii.
Na razie Diomande musi uzbroić się w cierpliwość. To, jak odpowie na brak minut, gdy w końcu dostanie szansę od pierwszej minuty, może zaważyć na całym jego pierwszym sezonie w Madrycie.