Żewłakow bohaterem Legii. Dwie bramki w doliczonym czasie

Żewłakow odmienił losy meczu w doliczonym czasie. Legia wyrwała zwycięstwo Motorowi

Jakub Żewłakow
Domyślna grafika
Maciek
5 września 2026 22:59
2 minuty czytania

Dwie bramki w doliczonym czasie gry, 19-letni rezerwowy w roli bohatera i Motor Lublin, który z niemal pewnego zwycięstwa wyszedł z niczym. Taki scenariusz trudno byłoby wymyślić nawet w filmie.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Motor Lublin prowadził 2:1, kontrolował przebieg gry i był o minuty od kolejnego zwycięstwa nad Legią Warszawa. Tyle że mecze w Ekstraklasie kończą się dopiero po ostatnim gwizdku sędziego, a tego wieczoru na Arenie Lublin ostatnie słowo należało do Jakuba Żewłakowa.

Pierwsza połowa długo nie przynosiła bramek. Najlepszą okazję miał Jan Kuchta, który po błędzie Ivo Rodriguesa wyszedł sam na sam z Gasperem Tratnikiem, ale nie zdołał go pokonać. Tuż przed przerwą, w 43. minucie, Bartosz Bereszyński faulował Kuchtę w polu karnym. Rzut karny pewnie wykorzystał Rafał Augustyniak i Legia schodziła na przerwę z jednobramkową zaliczką.

Po zmianie stron obraz gry zaczął się zmieniać. Motor coraz śmielej napierał na bramkę rywali i w 65. minucie doczekał się wyrównania. Kamil Lukoszek posłał precyzyjne dośrodkowanie, a Karol Czubak głową skierował piłkę do siatki. Trzy minuty później ten sam zawodnik wykończył kontrę gospodarzy i wyprowadził ich na prowadzenie 2:1.

Marek Papszun reagował zmianami. Na boisku pojawili się Henrique Arreiol, Rafał Adamski, Łukasz Zjawiński i właśnie Żewłakow. Lublinianie bronili się jednak skutecznie i wraz z upływem kolejnych minut zwycięstwo wydawało się im coraz bliższe.

A potem przyszedł doliczony czas gry. W 90+5. minucie 19-letni ofensywny pomocnik Legii doprowadził do wyrównania. Stadion jeszcze nie zdążył ochłonąć, gdy Żewłakow w 90+11. minucie trafił po raz drugi, dając Wojskowym prowadzenie 3:2. Motor nie zdołał już odpowiedzieć.

Dla Legii to trzy punkty wywalczone w okolicznościach, które graczom Motoru będą się śniły po nocach. Lublinianie mieli mecz pod kontrolą, a stracili wszystko w najboleśniejszy możliwy sposób. Żewłakow zaś z rezerwowego stał się bohaterem jednej z najbardziej dramatycznych końcówek w tym sezonie Ekstraklasy.

Źródło: Goal.pl

Wybrane dla Ciebie