Balde nie zagrał ani minuty w pięciu meczach Barcelony. W styczniu może szukać wyjścia
Wychowanek, który jeszcze niedawno wydawał się pewnym punktem lewej obrony, teraz przegrywa rywalizację z akademikiem i letnim nabytkiem. Jeśli sytuacja się nie zmieni, zimowe okno transferowe może stać się realną opcją.
Alejandro Balde nie pojawił się na boisku w żadnym z pięciu oficjalnych meczów Barcelony w tym sezonie. Dla lewego obrońcy, który jeszcze rok temu wyglądał na piłkarza na stałe zadomowionego w wyjściowej jedenastce, to sytuacja trudna do zaakceptowania.
Latem 23-latek miał konkretne oferty odejścia, ale postawił na pozostanie w Katalonii. Chciał przekonać do siebie Hansiego Flicka i odzyskać miejsce w drużynie. Problem w tym, że niemiecki trener jasno komunikował swoje oczekiwania już w trakcie przygotowań do sezonu. Domagał się od Balde postępu zarówno w kwestiach czysto piłkarskich, jak i zaangażowania w codzienną pracę. I jak na razie konsekwentnie trzyma się swojej linii.
Miejsce Balde zagospodarował sobie Xavi Espart, kolejny produkt legendarnej La Masii. Młody zawodnik zaimponował Flickowi nie tylko jakością występów, ale też osobowością i postawą na treningach. To on awansował na pozycję pierwszego wyboru wśród lewych obrońców. Kiedy natomiast trener potrzebował alternatywy na Ligę Mistrzów i starcie z Feyenoordem, postawił na João Cancelo. Portugalczyk, którego Flick chciał zatrzymać w klubie, cieszy się wyraźnym zaufaniem szkoleniowca.
Dla Balde oznacza to, że droga z powrotem do składu jest znacznie bardziej stroma, niż zakładał w sierpniu. Sezon jest długi, kontuzje i zmęczenie materiału mogą jeszcze przetasować karty, ale przekaz trenera na dziś jest jednoznaczny: sam status wychowanka i przeszłe zasługi nie wystarczą.
Jeśli w najbliższych tygodniach Balde zdoła odpowiedzieć na wymagania Flicka, letnia decyzja o pozostaniu może się jeszcze obronić. Jeżeli jednak do stycznia nic się nie zmieni, trudno będzie mu unikać myśli o odejściu w zimowym oknie transferowym.