Prezes Rakowa tłumaczy odejście Michaela Ameyawa
– Wewnątrz klubu doszliśmy do wniosku, że to dobry moment, by sprzedać Michaela – przyznał prezes Rakowa Częstochowa, Wojciech Cygan. Michael Ameyaw pod koniec okienka transferowego przeniósł się do Korony Kielce. Wcześniej wahadłowy stracił miejsce w składzie „Medalików” i nie znalazł się w kadrze na mecze z Jagiellonią i Górnikiem. O powodach pożegnania z 25-latkiem Cygan mówił na kanale Meczyki.
Michael Ameyaw był jednym z głośniejszych tematów końcówki letniego okienka transferowego w Rakowie Częstochowa. Zawodnik, który w ekipie spod Jasnej Góry zagrał 68 razy, zdobył cztery bramki i zanotował dwanaście asyst, pożegnał się z klubem i przeniósł do Korony Kielce.
Początek sezonu 25-letni wahadłowy rozpoczął jako jeden z podstawowych graczy „Medalików”. Z czasem jednak jego pozycja w zespole słabła. Na przełomie sierpnia i września nazwisko Ameyawa nie znalazło się na liście powołanych na mecze Rakowa z Jagiellonią Białystok i Górnikiem Zabrze.
Transfer był szeroko komentowany w środowisku kibiców, a o kulisach całej operacji wypowiedział się prezes zarządu Rakowa Wojciech Cygan. W rozmowie na kanale Meczyki wyjaśnił: „Wewnątrz klubu doszliśmy do wniosku, że – mając propozycję na stole – to dobry moment, by sprzedać Michaela. To, jakie były motywy trenera, że nie był w kadrze meczowej, musi zostać wewnątrz klubu” – przyznał Cygan.
Prezes dodał także, że po podjęciu decyzji o transferze i otrzymaniu oferty z Korony, sztab uznał ten ruch za odpowiedni. Podkreślił przy tym, że rozstanie nastąpiło w spokojnej atmosferze, a mówienie o jakichkolwiek konfliktach jest mijaniem się z prawdą.