Brahim Díaz traci miejsce w Realu Madryt, kontrakt do 2027

Brahim Díaz traci miejsce w Realu Madryt. Kontrakt wygasa, a konkurencja rośnie

Brahim Diaz
fot. Bryan Berlin, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Maciek
3 minuty czytania

Jeszcze niedawno joker Carlo Ancelottiego, dziś coraz częściej widz na ławce rezerwowych. Brahim Díaz mierzy się z najtrudniejszym momentem od powrotu na Santiago Bernabéu, a jego przyszłość stoi pod dużym znakiem zapytania.

Sytuacja Brahima Díaza w Realu Madryt zmieniła się w ciągu kilku miesięcy. Zawodnik, który przez ostatnie lata funkcjonował jako niemal idealny dwunasty gracz kadry, gotowy wejść z ławki i odmienić losy meczu, teraz regularnie przegrywa rywalizację o minuty na boisku.

Przyczyn jest kilka i każda z nich uderza w pozycję 27-letniego pomocnika. Diomande z tygodnia na tydzień błyszczy coraz mocniej. Endrick zyskuje zaufanie José Mourinho i to właśnie Brazylijczyk został wybrany, gdy trener ostatnio postawił na trójkę napastników. Do tego w styczniu do gry ma wrócić Rodrygo, dochodzący do siebie po zerwaniu więzadła krzyżowego. Nawet jeśli potrzebuje czasu, by złapać formę, to kolejny zawodnik przed Brahimem w kolejce.

Gdy Real gra czwórką w pomocy, Brahim mógłby teoretycznie zastępować Ardę Gülera na prawym skrzydle. Teoretycznie, bo i tam perspektywy nie wyglądają obiecująco. Kiedy Vinícius Júnior odsłuży zawieszenie, układ sił w ofensywie znów się przesunie na niekorzyść Marokańczyka.

Kontrakt Díaza obowiązuje do końca czerwca 2027 roku. Między piłkarzem a dyrekcją klubu nie doszło dotychczas do żadnych rozmów o przedłużeniu umowy. Mourinho nie zamierza pozbywać się go zimą, bo ceni jego wszechstronność i zaangażowanie na treningach. Gdyby jednak pojawiła się poważna oferta, a sam zawodnik poprosił o odejście, klub byłby skłonny go wysłuchać.

Brahim nie jest typem gracza, który narzeka publicznie. W szatni uchodzi za jedną z najbardziej lubianych postaci, spokojną i pozbawioną gwiazdorskich zachowań. To piłkarz, którego niezwykła obunożność od lat budzi podziw współpartnerów. W wywiadzie dla magazynu Valdano 16 i dziennika Marca opowiadał, jak godzinami ćwiczył na podwórku w Maladze prowadzenie piłki lewą i prawą nogą na przemian. Efekt? Nawet najbliżsi koledzy z drużyny nie potrafią jednoznacznie wskazać, która noga jest u niego dominująca.

Do końca sezonu Brahim zamierza walczyć o każdą minutę i przekonywać Mourinho swoją postawą. Już w niedzielnym spotkaniu z Racingiem może dostać szansę od pierwszych minut. Logika każe jednak przypuszczać, że latem drogi piłkarza i Realu Madryt się rozejdą.

Źródło: Grada3

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie