Wisła Płock ratuje remis z Piastem po szalonej drugiej połowie
Nie taki miał być scenariusz tego meczu. Piast Gliwice wydawał się mieć wszystko pod kontrolą, prowadząc do przerwy dwoma bramkami, ale Wisła Płock zdołała wrócić do gry od razu po wznowieniu i ostatecznie rzutem na taśmę uratowała punkt. Adam Majewski i jego zespół mogą jednak odczuwać lekki niedosyt, bo po dramacie drugiej połowy wygrana była na wyciągnięcie ręki. Ten wieczór miał być kolejnym popisem Daniela Myśliwca i Piasta – rzeczywistość napisała zupełnie inny scenariusz.
Właśnie takie mecze sprawiają, że Ekstraklasa potrafi zaskoczyć nawet wytrawnych kibiców. Po fantastycznej pierwszej połowie w wykonaniu Piasta Gliwice wydawało się, że ekipa Daniela Myśliwca bez większych problemów sięgnie po zwycięstwo na wyjeździe. Gospodarze – Wisła Płock – zeszli do szatni dość przybici, ale coś w tej przerwie musiało się wydarzyć, bo wrócili na murawę zupełnie odmienieni.
Bramka zdobyta chwilę po wznowieniu gry, gdy po idealnym podaniu Rogelja do siatki trafił Olaf Kobacki, kompletnie odmieniła losy tej rywalizacji. Wisła zaczęła grać jak natchniona i coraz mocniej naciskała na zespół z Gliwic. Goście mieli poważne problemy, żeby utrzymać się przy piłce, nie mówiąc już o składnych kontratakach – Piasta po prostu w tej połowie nie było.
Pierwsza część meczu to jednak koncert w wykonaniu przyjezdnych. Najpierw Andreas Katsantonis wykorzystał fatalny błąd Marcina Kamińskiego, wprawiając kibiców Wisły w osłupienie. Tuż przed przerwą na 2:0 podwyższył Oskar Leśniak, który skorzystał z dokładnego dogrania Hugo Vallejo i sprytu kolegów, którzy otworzyli mu przestrzeń pod polem karnym.
W drugiej połowie Wisła przycisnęła Piasta niemal od początku. Kibice gospodarzy zaczęli wierzyć w odwrócenie losów meczu już po kontaktowej bramce, a wszelkie złe emocje z pierwszej części poszły w niepamięć. Gospodarze zdobyli wyrównującą bramkę po stałym fragmencie gry – skutecznie do siatki trafił Łukasz Sekulski.
Sytuacji do zwycięstwa nie brakowało, choćby gdy Krystian Pomorski nie trafił po dośrodkowaniu, a Samuel Akere za długo zwlekał ze strzałem w sytuacji sam na sam – wracający Jakub Łabojko zdążył go dogonić.
Ostatecznie emocji nie zabrakło, a końcówka należała do gospodarzy. Piast, który przez pierwsze 45 minut udowadniał, że zatrudnienie Myśliwca nie było przypadkiem, zgasł po przerwie i był bliski utraty wszystkich punktów.
Wisła Płock – Piast Gliwice 2:2 (0:2)
0:1 Andreas Katsantonis 24
0:2 Oskar Leśniak 37
1:2 Olaf Kobacki 46
2:2 Łukasz Sekulski 67