Tavares w Ekstraklasie: mocna obrona, ale słabo z piłką

Zagraniczne media oceniają Tavaresa w Ekstraklasie

Wisła Płock - Legia Warszawa 1:0
Avatar użytkownika Maciej Ziółkowski
2 minuty czytania

Brytyjski the72.co.uk przyjrzał się bliżej występom Sidneia Tavaresa w polskiej lidze. Pomocnik wypożyczony z Blackburn Rovers zbiera cenne minuty i broni skutecznie, ale kluczowe mankamenty nie znikają.

Sidnei Tavares trafił do Ekstraklasy we wrześniu br., na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu z Blackburn Rovers, gdzie za 2 miliony funtów sprowadzono go z Moreirense jako potencjalnego filara środka pola. Rzeczywistość okazała się brutalna – w całym sezonie 2025/26 uzbierał zaledwie 646 minut, a niedługo później został oddany do polskiej ligi. Teraz jego poczynania w Wiśle Płock postanowił prześwietlić brytyjski serwis the72.co.uk, specjalizujący się w śledzeniu losów piłkarzy z Championship i League One.

Portal zwraca uwagę na wyraźną poprawę w czasie gry – 486 minut w Ekstraklasie już niemal dorównuje całemu dorobkowi Tavaresa w barwach Blackburn. Pomocnik wystąpił w wyjściowym składzie w sześciu kolejnych spotkaniach, a pierwszym meczem, który zaczął na ławce, była porażka z Jagiellonią Białystok. W destrukcji 25-latek prezentuje się solidnie. Widać zauważalny skok w porównaniu z liczbami z Ewood Park.

Problem pojawia się po drugiej stronie gry. Skuteczność podań na poziomie 84,9% lokuje Tavaresa w dolnej połowie stawki defensywnych pomocników ligi, a na koncie ma zaledwie jedną stworzoną sytuację bramkową i średnio 2,51 podania łamiącego linię na 90 minut. To niemal kopia ograniczeń, z którymi zmagał się w Championship – tam kończył sezon z dokładnością podań 82,8% i trzema stworzonymi szansami. The72.co.uk ocenia, że te braki sprawiają, iż powrót do Blackburn jest mało prawdopodobny, zwłaszcza przy filozofii gry Tony'ego Mowbraya, stawiającego na kreatywność i odwagę w rozegraniu.

Ciekawostką w biografii Tavaresa jest jego rodzinne zaplecze – jest ciotecznym bratem Naniego, byłego skrzydłowego Manchesteru United i reprezentanta Portugalii. W rozmowach z The Athletic i O Jogo wielokrotnie przyznawał, że to właśnie Nani był jego najsurowszym mentorem, z którym po każdym meczu rozkładał na czynniki pierwsze własne występy. Być może właśnie ten etos pomoże mu przełamać się w ofensywnej fazie gry, bo na razie dane z Fotmob rysują obraz pomocnika, który potrafi odebrać piłkę, lecz nie zawsze wie, co z nią potem zrobić.

Źródła: the72.co.uk, StolicaSportu.pl

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie