Manchester City przegrywa u siebie z Brighton. Historyczny triumf gości
Manchester City zanotował drugą z rzędu porażkę w Premier League, tym razem na własnym stadionie z Brighton and Hove Albion (0:1). Już w 11. minucie Yasin Ayari wpakował piłkę do siatki po zagapieniu obrony City. Zespół Enzo Mareski przez resztę meczu nie potrafił znaleźć sposobu na świetnie zorganizowanego rywala i doznał bolesnego ciosu w walce o mistrzostwo Anglii. Dla Brighton to pierwsze w lidze wyjazdowe zwycięstwo nad Manchesterem City w historii.
Manchester City nie podniósł się po niespodziewanej porażce z Aston Villą i także w 9. kolejce Premier League musiał przełknąć gorycz klęski. Po bardzo dobrym początku sezonu z kompletem siedmiu ligowych wygranych przyszedł czas na bolesną serię strat punktów. W sobotę na Etihad Stadium doświadczył tego, co kibice lubią najbardziej – piłkarskiej sensacji.
Już w 11. minucie spotkania Yasin Ayari pokonał Edersona po precyzyjnym dograniu Maxima De Cuypera. Defensywa City – z Matheusem Nunesem na czele – kompletnie się pogubiła, a szybki gol ustawił mecz. Gospodarze ruszyli do odrabiania strat, jednak przez długi czas nie potrafili poważnie zagrozić dobrze dysponowanym gościom.
W pierwszej połowie dogodną sytuację miał jeszcze Josko Gvardiol, który po rożnym główkował niecelnie ponad bramką. Brighton odpowiedziało świetną organizacją, nie pozwalając City rozwinąć skrzydeł. W ataku wyraźnie brakowało świeżości i precyzji, a Erling Haaland przez większość meczu pozostawał na uboczu wydarzeń.
Po przerwie Enzo Maresca postawił wszystko na jedną kartę, wpuszczając m.in. Rayana Cherkiego. Akcje gospodarzy prowadził też Iliman Ndiaye, który zmusił Barta Verbruggena do groźnej interwencji. Jednak mimo przewagi optycznej i kolejnych prób (strzał Enzo Fernandeza nieznacznie minął słupek), gole nie padały.
W końcowych minutach pojawiła się jeszcze okazja dla Ilimana Ndiaye, lecz całe Brighton zepchnęło City do desperacji. Nico O'Reilly już miał dograną piłkę wzdłuż bramki, jednak napastnik gospodarzy przestrzelił z bliska. Goście, prowadzeni przez Fabiana Hurzelera, pokazali dużą odporność i skutecznie utrzymali wynik do końca.
Dla Brighton and Hove Albion to przełomowe, pierwsze w historii wyjazdowe zwycięstwo ligowe nad Manchesterem City. Pozwoliło im ono umocnić się na trzecim miejscu, z 19 punktami – tylko dwa mniej od liderów. Piłkarze City, którzy jeszcze niedawno wyglądali jak pewniacy do tytułu, muszą teraz poszukać nowego impulsu.