Piłkarz Pogoni: „Mistrzostwo Polski to nasze największe marzenie”
Węgierski obrońca Pogoni, w rozmowie z Nemzeti Sport, opowiedział o ambicjach klubu ze Szczecina, roli lidera, jaką pełni w szatni, oraz o rozmowie z selekcjonerem reprezentacji Węgier.
Attila Szalai, 28-letni środkowy obrońca Pogoni Szczecin, przeżywa najlepszy okres od czasu gry w Fenerbahçe. W obszernym wywiadzie dla dziennika Nemzeti Sport opowiedział o celach klubu, relacji z trenerem Óscarem Garcíą i planach związanych z reprezentacją Węgier.
„Czuję, że złapałem rytm” — powiedział Szalai. „W ostatnim meczu z Katowicami wygraliśmy na zero z tyłu, a do tego miałem asystę, więc trudno o lepszy dzień. Takie spotkania dużo znaczą, ale wiem, że muszę udowadniać swoją wartość co tydzień.”
Pogoń nigdy w historii nie zdobyła mistrzostwa Polski i właśnie ten cel przyświeca drużynie w tym sezonie. „To nasze największe marzenie — chcemy zapisać się w historii klubu” — przyznał Węgier. „Zdajemy sobie sprawę, jak wielkie to wyzwanie, bo Ekstraklasa jest niezwykle wyrównana. Dużo się rozwinęliśmy jako zespół, wzmocniliśmy kadrę, zaszły zmiany w sztabie. W szatni panuje świetna atmosfera, wierzymy w siebie, ale sezon dopiero się rozkręca, więc musimy pracować cicho i pokornie.”
Szalai z uznaniem wypowiadał się o trenerze Óscarze Garcíi, byłym piłkarzu Barcelony, który prowadził wcześniej między innymi Salzburg, Olympiakos, Celtę Vigo i Ajax. „Być może to zaskakujące w przypadku hiszpańskiego szkoleniowca, ale największy nacisk kładzie na grę bez piłki” — opowiadał stoper. „Każdy musi dokładnie wiedzieć, gdzie się ustawiać w obronie i jak pomagać partnerom. Stabilna gra defensywna jest fundamentem. Chcemy też pressing, posiadanie piłki, dominację — trener często powtarza, że z piłką możemy jeszcze wiele poprawić. Jest wymagający i konsekwentny, ale na odprawach chce słyszeć nasze zdanie, można się z nim nawet spierać.”
García wyznaczył Szalaiowi rolę dyrygenta formacji obronnej. Węgier ma pilnować odległości między formacjami i pomagać w rozegraniu od tyłu. „Trener lubi, żebyśmy próbowali grać piłką już od wznowienia z bramki” — tłumaczył zawodnik mierzący 192 centymetry. „To fantastyczne uczucie, że klub i kibice mnie doceniają, traktują jak lidera. Staram się to odwdzięczać na boisku i poza nim, pomagając kolegom, zwłaszcza młodszym.”
W środku obrony Szalai tworzy parę z 22-letnim Grekiem Dimitriosem Keramitsisem. „Trochę mnie uderzyło, że należę już do grona weteranów” — żartował. „Na szczęście świetnie się rozumiemy, spędzamy razem sporo czasu także poza boiskiem. Od początku zakładano, że będę dla niego kimś w rodzaju mentora, przekażę mu doświadczenie. Cieszę się, że robi duże postępy.”
Węgier wspominał też o relacji z Rajmundem Molnárem, rodakiem, który wracał do gry po zerwaniu więzadła krzyżowego przedniego. „Kiedy tu trafiłem, Rajmund dochodził do zdrowia. Na początku to on mi pomagał — opowiadał, jak działa klub, czego się spodziewać. Potem role się wyrównały, starałem się wspierać go w trudniejszych momentach. Znaliśmy się z kadry, ale to w Szczecinie zostaliśmy przyjaciółmi. Muszę powiedzieć, że to wspaniałe mieć kogoś, z kim mogę pogadać po węgiersku w szatni.”
Symbolicznym potwierdzeniem pozycji Szalaia w Pogoni było powierzenie mu opaski kapitańskiej podczas charytatywnego meczu z Udinese. „To mnie bardzo poruszyło” — wyznał. „Po tak krótkim czasie w klubie to ogromne wyróżnienie. Regularnie uczestniczę też w spotkaniach rady liderów, na których omawiamy sprawy dotyczące drużyny. To pokazuje, że mi ufają i liczą się z moim zdaniem.”
Zanim trafił do Szczecina, Szalai przeszedł burzliwą drogę. Transfer z Fenerbahçe do Hoffenheim za ponad 12 milionów euro miał otworzyć mu drzwi do czołowych lig europejskich. W Stambule grał u boku Mesuta Özila i młodego Ardy Gülera, a o jego usługi pytały Chelsea i Atlético Madryt. W Bundeslidze nie zdołał jednak wywalczyć stałego miejsca w składzie, a kolejne wypożyczenia — do Freiburga, Standardu Liège i Kasımpaşy — nie przyniosły stabilizacji. Do Pogoni przekonały go ambicje klubu i rozmowy z władzami oraz sztabem szkoleniowym. W lipcu podpisał kontrakt do czerwca 2029 roku z opcją przedłużenia.
Rozmowę z Nemzeti Sport Szalai zakończył tematem, który najwyraźniej nie daje mu spokoju — reprezentacją Węgier, w której rozegrał 53 mecze i wystąpił na dwóch mistrzostwach Europy. „Rozmawiałem z selekcjonerem, wiem, czego ode mnie oczekuje” — powiedział. „Ciężko pracuję, bo zdaję sobie sprawę, że muszę regularnie grać i dobrze się prezentować. Teraz na tym się skupiam. Cel jest jasny — chcę wrócić do kadry.”