ORLEN rezygnuje ze sponsoringu PZPN. Związek traci kontrakt wart blisko 170 mln zł
Przez niemal cztery lata ORLEN pompował w polską piłkę dziesiątki milionów rocznie. Teraz koncern odchodzi, a PZPN zostaje z dziurą w budżecie, którą trudno będzie załatać jednym telefonem do nowego partnera.
Kontrakt między ORLENEM a Polskim Związkiem Piłki Nożnej wygasł 31 sierpnia 2026 roku. Mimo kilkutygodniowych rozmów nowej umowy nie będzie. Portal SportMarketing.pl jako pierwszy poinformował o decyzji koncernu.
Żeby zrozumieć skalę straty, trzeba spojrzeć na liczby. Umowa zawarta w styczniu 2023 roku gwarantowała PZPN niemal 134 mln zł netto niezależnie od wyników sportowych. To była część stała. Do tego dochodziło około 37 mln zł w premiach powiązanych z konkretnymi celami: awansami na wielkie turnieje i pozycją reprezentacji w rankingu FIFA. Łączny pułap kontraktu wynosił 170,9 mln zł netto. W przeliczeniu na sezon: w latach 2023 i 2024 federacja inkasowała po 36,5 mln zł netto rocznie samego wynagrodzenia podstawowego. Kwota ta czyniła ORLEN zdecydowanie największym sponsorem polskiej piłki reprezentacyjnej.
Warto dodać kontekst historyczny. ORLEN przejął rolę sponsora generalnego po marce LOTOS, która wspierała kadrę od 2015 roku. Zakres umowy był szeroki: obejmował jedenaście reprezentacji narodowych, sponsoring tytularny Ekstraligi kobiet i Pucharu Polski kobiet. Już w styczniu 2025 roku prezes ORLENU Ireneusz Fąfara publicznie przyznawał, że koncern analizował możliwość wcześniejszego wyjścia z kontraktu. Odstąpiono od tego wyłącznie ze względu na klauzule w obowiązującej umowie.
Finansowy obraz PZPN po odejściu ORLENU wygląda alarmująco nie dlatego, że zniknął jeden sponsor, lecz dlatego, że zniknął w momencie, gdy odchodzą kolejni. Współpracę z federacją zakończyły InPost, Biedronka, TCL i Staropolanka. Nowego kontraktu nie podpisze też Leroy Merlin. Każda z tych marek miała własne powody, ale zbieżność decyzji rysuje wyraźny trend: partnerzy komercyjni nie chcą wiązać się z PZPN na obecnych warunkach.
Czynników zniechęcających jest kilka i dają się skwantyfikować. Afera nagraniowa z udziałem Łukasza Wachowskiego uderzyła w wiarygodność zarządzania związkiem. Do tego doszły ustalenia TVN24 i Szymona Jadczaka dotyczące podejrzeń Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego. Chodzi o faktury firmy Publicon Sport na ponad 40 mln zł, za którymi według urzędu mogły nie stać rzeczywiste usługi. Dla potencjalnego sponsora to sygnał ryzyka reputacyjnego, którego żaden dział compliance nie zignoruje.
Do tego dochodzi wymiar sportowy. Kadra Jana Urbana gra w Dywizji B Ligi Narodów i nie daje kibicom powodów do optymizmu. Rozczarowujące wyniki przekładają się bezpośrednio na wartość ekspozycji medialnej, a ta jest jednym z kluczowych parametrów, na których sponsorzy opierają decyzje o wydatkach. Niższa dywizja to mniej prestiżowych meczów, mniejsza oglądalność i słabsza pozycja negocjacyjna federacji.
PZPN stoi teraz przed zadaniem znalezienia partnera zdolnego zapewnić finansowanie w skali choćby zbliżonej do 36,5 mln zł rocznie. Przy obecnej sytuacji wizerunkowej i sportowej związku osiągnięcie takiego pułapu będzie wyjątkowo trudne.