Kolendowicz liczy na Smolarczyka. Rubežić pauzuje, Soteriou nie zdąży
Trener Korony Kielce ujawnił, kto zastąpi pauzującego za kartki Slobodana Rubežicia na środku obrony. Robert Kolendowicz nie ukrywa, że czas nadszedł dla jednego z cierpliwie czekających na szansę zawodników.
Sobotni mecz Korony Kielce przyniesie wymuszone roszady w składzie. Slobodan Rubežić nie zagra z powodu pauzy kartkowej, a Kostas Soteriou - choć jest w końcowej fazie rehabilitacji - na to spotkanie jeszcze nie zdąży. Z kolei Ondřej Lingr, który formalnie wrócił do zespołu, wciąż nie jest zdolny do treningów z drużyną. Robert Kolendowicz przyznaje, że ma alternatywy.
„Liczyliśmy na Kostasa, ale mamy zawodników, którzy mogą zagrać na środku obrony - jest Ariel Mosór, Bartek Smolarczyk” - mówił szkoleniowiec Korony. Szczególnie dużo uwagi poświęcił drugiemu z wymienionych. Smolarczyk od dłuższego czasu nie łapał się do wyjściowej jedenastki, ale trener widzi go teraz w roli kluczowej postaci defensywy.
„Bartek Smolarczyk od momentu, kiedy ja przyszedłem do Korony, trenuje bardzo dobrze, solidnie wygląda na treningach i jest bardzo ważną częścią zespołu. Teraz nadchodzi jego moment, żeby wrócić do składu” - podkreślił Kolendowicz. Dodał też: „To jakościowy piłkarz. On doskonale rozumie grę. Pewnie mógł czuć się rozczarowany, że nie grał, ale był cierpliwy i jest duże prawdopodobieństwo, że w sobotę dostanie szansę”.
Kolendowicz nie poprzestał na komplementach. „Czyny są jednak ważniejsze niż słowa. Po naszych ostatnich niepowodzeniach chciałbym mocnej reakcji zespołowej i indywidualnej” - zaznaczył. To zresztą ton, który dobrze go charakteryzuje. Jako trener zawsze deklarował otwartość w wskazywaniu niedociągnięć, a nie tylko chwalenie pozytywów. Jeszcze w czasach Pogoni Szczecin mówił: „Lubię zespoły, które obraz malują, a nie tylko ten obraz niszczą”. W Koronie na razie częściej musi łatać skład niż malować, ale filozofia pozostaje ta sama - intensywność i wymaganie reakcji od każdego zawodnika.
Warto pamiętać, że Kolendowicz wrócił do Kielc po blisko dwudziestu latach — tu kiedyś grał, pomagał budować pierwszy w historii klubu awans do Ekstraklasy. Teraz kompletuje wokół siebie zaufanych ludzi. Jak wcześniej informowaliśmy, według doniesień medialnych Korona zapłaciła Pogoni Szczecin 50 tysięcy złotych za Pawła Ozgę, który dołączył do sztabu szkoleniowego jako asystent trenera.