Zagłębie Lubin pokonało Koronę. Samobój Mosóra
Zagłębie Lubin nie zwlekało i już na początku spotkania z Koroną Kielce objęło prowadzenie. Samobójczy gol Ariela Mosóra ustawił mecz w 4. minucie. Goście nie byli w stanie przebić się przez żelazną defensywę „Miedziowych”, a ich ofensywne zmiany nie wpłynęły na bieg wydarzeń. Choć Korona cisnęła do końca, gospodarze utrzymali przewagę i dowieźli wynik do ostatniego gwizdka.
Zagłębie Lubin nie kazało długo czekać swoim kibicom na emocje. Już w 4. minucie Marcel Reguła wbiegł w pole karne gości i oddał strzał, po którym piłka zmieniła kierunek za sprawą niefortunnej interwencji Ariela Mosóra. Futbolówka znalazła się w siatce, dając „Miedziowym” prowadzenie praktycznie od samego początku.
Ekipa Korony Kielce próbowała odpowiedzieć, ale jej ofensywa rozbijała się o szczelną defensywę gospodarzy. Zagłębie groźne było zwłaszcza po stałych fragmentach gry – po jednym z nich piłka odbiła się nawet od słupka bramki gości, jednak wynik nie uległ zmianie. Gospodarze stawiali na kontrataki i byli blisko podwyższenia prowadzenia.
Trener Robert Kolendowicz desygnował do gry m.in. Mariusza Stępińskiego, Morgana Fassbendera i Martina Remacle'a. Wprowadzone zmiany nie przyniosły jednak ożywienia w grze Korony. Po stronie lubinian fantazję pokazał Reguła, który w 65. minucie próbował zaskoczyć bramkarza gości Xaviera Dziekońskiego strzałem niemal z połowy boiska.
Kielczanie nie potrafili stworzyć poważniejszego zagrożenia pod bramką Zagłębia. W samej końcówce meczu Martin Remacle oddał mocny strzał z dystansu, ale Zlatan Alomerović pewnie interweniował.
Zagłębie sięgnęło po cenną wygraną i zameldowało się w szerokiej czołówce tabeli, awansując na piąte miejsce. Strata do prowadzącego Lecha Poznań to dziewięć punktów, a Korona Kielce znalazła się na dziesiątej pozycji.
Zagłębie Lubin - Korona Kielce 1:0 (1:0)
1:0 Ariel Mosór 4-sam.