Kolegium Sędziów PZPN: bramka Zagłębia Lubin na 1:1 z Rakowem uznana prawidłowo
Kontrowersyjna bramka Michała Nalepy po asyście zagranej rzekomo ręką wywołała falę dyskusji. Dzień po meczu Raków – Zagłębie oficjalną analizę przedstawił organ odpowiedzialny za sędziowanie w Polsce.
Kolegium Sędziów PZPN dzień po wtorkowym meczu Raków Częstochowa – Zagłębie Lubin (2:3) przedstawiło oficjalną analizę najbardziej kontrowersyjnej sytuacji spotkania. Organ sędziowski uznał, że Daniel Stefański i sędziowie VAR podjęli prawidłową decyzję, nie odgwizdując przewinienia przed bramką Michała Nalepy na 1:1.
W komunikacie KS PZPN czytamy, że Roman Jakuba (nr 3), będąc w ciągłym kontakcie fizycznym z rywalem, wygrał walkę o górną piłkę po rzucie rożnym, a następnie piłka trafiła go w klatkę piersiową. Stamtąd spadła pod nogi Nalepy (nr 25), który skierował ją do siatki.
Kluczowy fragment analizy dotyczy ewentualnego kontaktu z ręką. Nawet gdyby do niego doszło, KS PZPN klasyfikuje go jako legalny, powołując się na naturalne ułożenie ręki względem ruchu ciała podczas wzajemnej walki o piłkę. Kolegium zwróciło też uwagę, że bramki „natychmiast” nie zdobył sam Jakuba, lecz jego współpartner, co ma znaczenie w świetle art. 12 Przepisów Gry.
Inaczej tę sytuację oceniał były sędzia międzynarodowy Adam Lyczmański: „Piłka odbiła się dwukrotnie od ręki zawodnika Zagłębia. Spada mu na dłoń, a później na biceps. Dubeltowa ręka. Dlaczego nie ma interwencji VAR?”
Na konferencji prasowej po meczu wyjaśnień domagał się też trener Rakowa Tomasz Kaczmarek. „Ta bramka jest po prostu kontrowersyjna. Chcę zrozumieć decyzję, dostać uzasadnienie, dlaczego ta ręka w tym przypadku nie jest decydująca” – mówił szkoleniowiec. Podkreślił jednocześnie, że szanuje pracę sędziów i nie szuka wymówek, choć trudno mu zaakceptować wynik, bo jego zdaniem zespół zasługiwał przynajmniej na punkt.