Adrian Siemieniec przeprasza za kontakt z sędziami. Trener Jagiellonii nie ukrywa błędu
Adrian Siemieniec nie ucieka przed odpowiedzialnością po ujawnieniu kontaktów z sędziami przez dziennikarzy. Szkoleniowiec Jagiellonii Białystok zamieścił w mediach społecznościowych szczere przeprosiny i przyznał, że swoimi działaniami naraził klub oraz środowisko na utratę zaufania. Sprawą zajmuje się Polski Związek Piłki Nożnej.
Adrian Siemieniec, trener Jagiellonii Białystok, publicznie zabrał głos tuż po tym, jak media ujawniły jego kontakt z sędziami przed kluczowym meczem z GKS-em Katowice. Sprawę opisał materiał dziennikarzy WP SportoweFakty, sugerując, że szkoleniowiec prosił o łagodne potraktowanie zawodników zagrożonych pauzą. Informacje te natychmiast wywołały poruszenie w środowisku i szybko trafiły pod lupę Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Siemieniec, zamiast zamiatać sprawę pod dywan, postanowił opublikować oświadczenie na platformie X. Bez owijania w bawełnę przyznał, że "nie powinien zachować się w ten sposób" i, jak sam stwierdził, "bardzo żałuje tego, co się stało". Jasno przyznał się do pomyłki, podkreślając rozczarowanie sobą i tym, że zawiódł nie tylko kibiców, ale i siebie.
W swoim wpisie trener otwarcie napisał, że poprzez ten ruch naraził klub oraz fanów na poważne straty wizerunkowe, a zaufanie środowiska futbolowego wystawił na ciężką próbę. Podkreślił, że "po prostu, po ludzku, przeprasza" wszystkich dotkniętych sytuacją.
„Popełniłem błąd i zasługuję na krytykę, ale nie na hejt i publiczny lincz. Ta granica została przez wielu ludzi przekroczona”
Szkoleniowiec odniósł się też do internetowej krytyki, która przerodziła się miejscami w agresję wobec niego i jego rodziny. Zaznaczył, że - przyznając się do winy - zamierza zawalczyć o odbudowę zaufania całego środowiska piłkarskiego.
Aktualnie sprawą zajmują się już odpowiednie organy Polskiego Związku Piłki Nożnej. Sam Adrian Siemieniec pozostaje pod presją zarówno opinii publicznej, jak i wewnętrznych struktur klubu.