Marian Kmita nowym p.o. prezesa PKOl-u. Łączy funkcję z pracą w Polsacie

Marian Kmita nowym p.o. prezesa PKOl-u. Będzie łączył funkcję z pracą w Polsacie

GALA TYGODNIKA PILKA NOZNA MARIAN KMITA  MATEUSZ MALEK
fot. Marcin Szymczyk
Domyślna grafika
Maro
3 minuty czytania

43 głosy za, dziewięć przeciw i jeden wstrzymujący się. Bez kontrkandydata i bez niespodzianki. Po odejściu Radosława Piesiewicza stery Polskiego Komitetu Olimpijskiego przejął człowiek, którego były prezes publicznie nazywał „judaszem”.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Marian Kmita został w poniedziałek wybrany na pełniącego obowiązki prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Decyzja zarządu PKOl-u zapadła na podstawie art. 21 statutu organizacji, tuż po przegłosowaniu wniosku o uznanie „niemożności” sprawowania funkcji przez Radosława Piesiewicza. Dotychczasowy wiceprezes będzie kierował komitetem do końca obecnej kadencji w kwietniu 2027 roku.

Kmita nie miał kontrkandydata. Jedyny potencjalny rywal, wiceprezes Tomasz Chamera, wycofał się jeszcze przed głosowaniem. Mimo wsparcia czterokrotnego mistrza olimpijskiego Roberta Korzeniowskiego nie zdołał zebrać wystarczającego poparcia wśród delegatów. Za Kmitą od dawna opowiadali się wiceprezesi tworzący najsilniejszą frakcję w PKOl-u, w tym Adam Konopka z Polskiego Związku Szermierki oraz mistrzowie olimpijscy Adam Korol i Leszek Blanik. Ostatecznie Kmita otrzymał 43 głosy za, dziewięć osób było przeciw, jedna się wstrzymała.

Nowy prezes zapowiedział, że funkcję będzie pełnił społecznie, nie rezygnując ze stanowiska dyrektora ds. sportu w Polsacie. To istotna zmiana wobec poprzedniego szefa organizacji, który przed aresztowaniem zarabiał 62 tysiące złotych miesięcznie. Łączenie obu ról budzi jednak kontrowersje, zwłaszcza że Polsat jest jednym z kluczowych graczy na rynku praw sportowych.

Właśnie relacja z Polsatem mogła okazać się atutem Kmity w walce o schedę po Piesiewiczu. Tuż przed zimowymi igrzyskami w Mediolanie-Cortinie Grupa Polsat Plus rozwiązała umowę z PKOl-em wartą nieoficjalnie około dwóch milionów złotych, pogłębiając problemy finansowe organizacji. Kmita miał w ostatnim czasie wynegocjować z władzami stacji podpisanie nowej umowy sponsorskiej po przejęciu sterów komitetu. Na poniedziałkowym posiedzeniu mógł więc przedstawić delegatom konkretny efekt swoich starań.

Wyzwania finansowe, które czekają nowego prezesa, są poważne. Zobowiązania PKOl-u wynoszą co najmniej 1,5 miliona złotych, a kwota może rosnąć o milion z każdym miesiącem. Pojawiają się sygnały o kontrowersyjnych umowach leasingowych, a po zmianie władzy realne jest wycofanie się spółek, które wspierały komitet za sprawą Piesiewicza.

Dodatkowego smaczku całej sytuacji dodaje fakt, że jeszcze trzy lata temu Kmita był jednym z najbardziej aktywnych sojuszników Piesiewicza i uchodził za jego zaufanego człowieka. Drogi obu działaczy rozeszły się po podpisaniu umowy sponsorskiej z Zondacrypto. Od tamtej pory Kmita stał się głównym krytykiem byłego prezesa, a Piesiewicz w wywiadach określał go mianem „judasza”.

Źródło: SportoweFakty

Wybrane dla Ciebie