Sabalenka po boju z Anisimovą w finale WTA Finals w Rijadzie
Aryna Sabalenka przypomniała kibicom, że w tenisowym świecie pierwsze miejsce w rankingu nie jest przypadkiem – po pasjonującej walce pokonała Amandę Anisimovą 6:3, 3:6, 6:3 i sięgnęła po bilet do finału WTA Finals w Rijadzie. Spotkanie dostarczyło licznych emocji, niespodziewanych zwrotów i popisów gry ofensywnej, których oczekują fani od czołowych gwiazd kobiecego tenisa.
Aryna Sabalenka nie dała się złamać presji liderki światowego rankingu i po zaciętej trzysetowej batalii awansowała do finału WTA Finals w Rijadzie. Białorusinka pokonała Amandę Anisimovą 6:3, 3:6, 6:3, ale przez ponad dwie godziny żadna z zawodniczek nie pozwalała drugiej rozwijać skrzydeł na dłużej.
Początek spotkania należał do Sabalenki – agresywne returny i wygrane wymiany z głębi kortu szybko przyniosły jej przewagę przełamania przy wyniku 3:2. Białorusinka umiejętnie wykorzystywała swój mocny serwis, nie dając Anisimovej okazji do wejścia w rytm. Pierwszy set padł łupem liderki rankingu po 37 minutach gry.
W drugiej partii Amerykanka pokazała charakter. Mocniej popracowała nogami, zaczęła regularnie trafiać w linię, a jej bekhend coraz częściej zmuszał Sabalenkę do błędów. Decydującego breaka zdobyła przy stanie 4:3 i nie oddała już przewagi do końca seta, choć Białorusinka próbowała odrobić straty.
To było widowisko na światowym poziomie – emocje sięgały zenitu, a każda akcja budziła żywiołowe reakcje publiczności.
Ostatnia odsłona meczu to tenisowy maraton nerwów. Sabalenka wróciła do mocnych, płaskich uderzeń forehandem i przełamała Anisimovą dwukrotnie. Amerykanka jeszcze w końcówce próbowała odmienić losy meczu, szukając winnerów i skracając grę, ale doświadczona Sabalenka utrzymała koncentrację. Losy awansu rozstrzygnęły się po efektownym serwisie i precyzyjnym woleju Białorusinki.
Sabalenka, powracając do gry o najwyższą stawkę, jeszcze nigdy nie triumfowała w wieńczących sezon WTA Finals, choć to jej już piąty start w tej elitarnej imprezie. W tym sezonie przebojem zdobyła tytuł w US Open, a na wielkoszlemowe finały docierała także w Melbourne i Paryżu. Co ciekawe, w Wimbledonie na drodze do finału zatrzymała ją właśnie Anisimova.
Rywalką Sabalenki będzie Jelena Rybakina (6 WTA). Kazaszka tuż przed tym półfinałem pokonała Jessicę Pegulę po trzysetowym maratonie. Rybakina weszła do turnieju jako ostatnia, lecz w grupie nie miała sobie równych – wygrała trzy mecze, w tym z Igą Świątek 3:6, 6:1, 6:0. W bezpośrednich pojedynkach Sabalenka prowadzi z Rybakiną 8:5, ale żadna z nich nie zna jeszcze smaku triumfu w WTA Finals. Czyni to finał jeszcze bardziej interesującym, bo po raz jedenasty z rzędu tytuł zdobędzie tenisistka, dla której będzie to pierwsze zwycięstwo w tej imprezie.
W historii turnieju największymi legendami pozostają Serena Williams (obrona tytułu trzy razy z rzędu) oraz rekordzistka Martina Navratilova z ośmioma zwycięstwami. Polscy fani z pewnością pamiętają sukcesy Agnieszki Radwańskiej w 2015 roku oraz niedawne zwycięstwo Igi Świątek.