Maja Chwalińska wzrusza po awansie do półfinału Roland Garros – StolicaSportu.pl

Maja Chwalińska wzruszona po awansie do półfinału Roland Garros. „Nie wiem, co się dzieje”

Maja Chwalińska
fot. Nuță Lucian, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Marlena
3 czerwca 2026 13:44
3 minuty czytania

Maja Chwalińska przeżywa piękny sen na paryskiej mączce. Po dramatycznym, dwusetowym pojedynku z Anną Kalinską Polka zameldowała się w półfinale Roland Garros. Wzruszona 24-latka nie potrafiła ukryć emocji, dziękując kibicom za wsparcie i zdradzając, jak zamierza odpoczywać przed kolejnym wyzwaniem. W decydujących momentach meczu Chwalińska wykazała się nie tylko walecznością, ale też tenisową dojrzałością.

Maja Chwalińska pisze własną bajkę na paryskich kortach Roland Garros. W środę zameldowała się w półfinale wielkoszlemowego turnieju, pokonując Annę Kalinską 7:6(3), 6:3. Choć początek spotkania zapowiadał może nieco łatwiejszą przeprawę, szybko okazało się, że emocje będą sięgać zenitu właściwie do ostatnich piłek.

Od pierwszych gemów Chwalińska narzuciła wysokie tempo, odskakując na 5:1. Mocny return i pewność przy własnym podaniu pozwalały skutecznie budować przewagę. Jednak Kalinska pokazała, że nie zamierza łatwo oddawać pola — kolejne gemowe przełamania i bezbłędnie rozegrane akcje zbliżyły ją do wyrównania na 5:5. Dopiero tie-break przesądził o losach pierwszego seta. W kluczowym momencie Polka zachowała chłodną głowę; zdecydowanie korzystała z precyzyjnego bekhendu, potwierdzając, że wytrzymałość psychiczna to jej mocna broń.

Druga partia to już przewaga Chwalińskiej nie tylko w korcie, ale też w głowie. Szybko przełamała rywalkę, utrzymała rytm, nie oglądając się na drobne potknięcia. Kalinska próbowała jeszcze wrócić do gry kilkoma agresywnymi wolejami i sprytnymi skrótami, ale Polka nie pozwoliła się wybić z rytmu. Jej dobrze funkcjonujący serwis i odważne wejścia pod siatkę dały rezultat w postaci zasłużonego triumfu.

Po zwycięskim meczu Chwalińska nie kryła wzruszenia: „Nie wiem, co się dzieje, naprawdę. Każdy kolejny mecz jest strasznie szalony dla mnie, jestem niesamowicie wdzięczna za to, gdzie jestem” – powiedziała ze łzami w pomeczowym wywiadzie.

Na drodze do półfinału Polka eliminowała takie nazwiska jak Qinwen Zheng, Elise Mertens, Maria Sakkari czy Diane Parry. To lista budząca respekt. Walczyła nie tylko z presją, ale i z mocno kapryśną pogodą. W rozmowie z Pawłem Kuwikiem z Eurosportu zdradziła, że „warunki nie były łatwe. Bardzo wiało, piłka mocno szalała na korcie, warunki były ciężkie, więc cieszę się, że sobie z nimi poradziłam” – podkreśliła 24-latka.

Półfinał Roland Garros już w czwartek. Choć czasu na regenerację niewiele, Chwalińska przyznała, że postawi na sen – i może odcinek ulubionego serialu. Na zakończenie tenisistka dodała kilka słów podziękowania: „Dziękuję bardzo wszystkim kibicom za wsparcie (...), bardzo to doceniam, mam nadzieję, że będziecie trzymać za mnie kciuki”.

Źródło: Eurosport

Wybrane dla Ciebie