Iga Świątek: Przełomowa deklaracja o zmianie kalendarza w sezonie tenisowym – StolicaSportu.pl

Iga Świątek w nowym sezonie z innym podejściem

Iga Świątek
Domyślna grafika
Marlena
31 października 2025 17:50
4 minuty czytania

„Sezon jest zbyt długi i intensywny” – przyznała Iga Świątek, rozgrywając w tym sezonie aż 76 singlowych meczów. Polka, która zawsze uchodziła za tytana pracy na korcie, deklaruje radykalną zmianę: samodzielnie ułoży swój kalendarz startów, gotowa nawet na pominięcie części turniejów. Ta decyzja otwiera nowy etap w jej karierze, gdzie kluczowa będzie jakość, a nie ilość rozgrywanych spotkań.

Iga Świątek to zdecydowanie jedna z najbardziej zapracowanych zawodniczek obecnego sezonu. Polka rozegrała aż 76 singlowych meczów, dystansując pod tym względem rywalki z czołówki, jak Aryna Sabalenka czy Coco Gauff. Tytaniczny sezon zbliża się do mety, a jednocześnie przynosi ważną deklarację: Świątek planuje zupełnie nowe podejście do wyboru turniejów.

Jak relacjonuje korespondent Sportowych Faktów z Rijadu, Iga praktycznie nie odpadała w tym roku przed ćwierćfinałem, nawet mimo przeciążenia widocznego w kalendarzu. Jednocześnie sama przyznaje, że taki harmonogram to spore wyzwanie fizyczne i mentalne. Akcentuje, że WTA skupia się głównie na wzroście nagród, a nie skracaniu sezonu czy zmniejszaniu liczby obowiązkowych startów.

W rozmowie ujawnia, że mimo licznych konsultacji z władzami kobiecego touru sprawa dotkliwego kalendarza pozostaje nierozwiązana. „Kalendarz jest przesadzony. To jednak biznes, czyli umowy oraz licencje, i nie można tego od tak odkręcić” – tłumaczy, otwierając furtkę do własnej strategii na kolejne miesiące.

Zmiana priorytetów widać szczególnie w podejściu do przyszłego roku. Świątek otwarcie zapowiada: „Przestanę patrzeć, które turnieje są obowiązkowe… Ułożę kalendarz tak, jak uważam, że powinien wyglądać”. Ta szczerość długo była rzadkim głosem w światowym tenisie, gdzie presja rankingu i sponsorów często wyznaczała rytm zawodniczkom.

Po intensywnym zakończeniu rozgrywek na azjatyckich kortach i krótkiej przerwie na przygotowania, Polka podkreśla, że fizycznie czuje się świetnie, ale nie ukrywa też zmęczenia. Przyznaje, że „przekroczyła trochę swoje limity”, zwłaszcza pod koniec sezonu, zmuszając się do gry na maksymalnych obrotach. Teraz, przed powrotem na kort w Rijadzie, stawia na jakość, a nie ilość występów.

Rywalizacja, która elektryzuje: od Keys po Anisimovą

Turniej WTA Finals w Rijadzie zainauguruje dla niej pojedynek z Madison Keys, co z perspektywy sezonu stanowi ciekawą klamrę — obie grały już półfinał w Australian Open, gdzie górą była Amerykanka. Historia rewanżów z przeciwniczkami przewija się zresztą przez całą końcówkę sezonu — od Jeleny Rybakiny po Amandę Anisimovą. Rybakina w poprzednich latach bywała dla Polki wymagająca, wygrała nawet cztery z pierwszych sześciu pojedynków, lecz w tym roku to Świątek przejęła inicjatywę, wygrywając cztery kolejne mecze i oddając Kazaszce zaledwie jednego seta.

Anisimova znów zmierzy się z Igą po dramatycznych rozstrzygnięciach wcześniejszych turniejów, w tym pamiętnym finale Wimbledonu w Londynie i ćwierćfinale US Open. Świątek i Amerykanka tworzą coraz wyrazistszą rywalizację, co tylko nakręca apetyt wśród kibiców.

Saudyjskie kumulacje sportowe i plany reprezentacyjne

Nastroje wokół turnieju podgrzewa fakt, że Rijad staje się miejscem globalnych sportowych wydarzeń — gdy na korcie swoje spotkania rozgrywają tenisistki, kilkaset metrów dalej Cristiano Ronaldo i jego Al Nassr idą łeb w łeb z piłkarskimi gwiazdami ligi. Co ciekawe, organizatorzy starają się równoważyć marketing — na ścianach zewnętrznych hali King Saud University pojawia się nie mniej plakatów deblistek, co medialnych singlistek.

Ambicje arabskich działaczy sprawiają, że tenis zyskuje na znaczeniu w regionie, stając się częścią większej strategii — Saudyjczycy inwestują w globalne eventy, od walk bokserskich po rajdy Dakar, a za kilka lat mają organizować nawet mundial. Najnowsza zdobycz to przyszły turniej ATP Masters 1000 w Rijadzie, zaplanowany na zimę 2028.

Gdy opadnie kurz po rywalizacji na Bliskim Wschodzie, Iga nie zamierza jeszcze zamykać sezonu na dobre. Kilka dni po powrocie z Rijadu czeka ją występ w Gorzowie Wielkopolskim — razem z reprezentacją Polski będzie walczyć w Billie Jean King Cup o miejsce w finałowej fazie kwalifikacji. Rywalki to Nowa Zelandia oraz Rumunia, a po ogłoszeniu udziału Polki bilety wyprzedały się błyskawicznie. Tym samym Świątek udowadnia, że nawet w najintensywniejszym sezonie znajduje czas na grę dla kraju.

Źródło: Sportowefakty

Wybrane dla Ciebie