Iga Świątek triumfuje w Toronto – pewne zwycięstwo nad Jeleną Rybakiną

Iga Świątek po profesorsku ograła Jelenę Rybakinę w finale Toronto

Iga Świątek
fot. Hameltion (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Marlena
14 sierpnia 2026 01:51
3 minuty czytania

Już pierwsze piłki finału w Toronto ustawiły ton – Iga Świątek zaczęła od szybkiego przełamania po podwójnym błędzie Rybakiny. Mimo presji rankingowej i trudnej rywalki Polka zagrała finezyjnie, wykorzystując swoje atuty w kluczowych momentach. Wygrywając 6:2, 6:3, sięgnęła po długo wyczekiwany pierwszy tytuł w sezonie, przełamując zarazem serię porażek z Kazaszką.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Od samego początku finału w Toronto Iga Świątek narzuciła swoje warunki. Już w pierwszym gemie Jelena Rybakina popełniła podwójny błąd serwisowy i straciła podanie, co dało Polce wymarzone otwarcie (1:0). Świątek nie tylko dograła gema przy swoim serwisie, ale nawet gdy Kazaszka zaczęła się odgryzać, Polka błyskawicznie odpierała jej próby odrobienia strat, broniąc dwa breakpointy przy wyniku 4:2. Kluczowy okazał się kolejny break – Polka przełamała po raz drugi i zamknęła seta derecznym, ofensywnym tenisem (6:2). Rywalka była wyraźnie przygaszona liczbą własnych błędów (12 przy zaledwie 3 Świątek), choć miała też kilka mocnych winnerów.

Druga partia rozkręciła się spokojniej, oba tenisistki szły równo do stanu 2:2, żwawo wymieniając forhendy i nie dając rywalce przewagi z głębi kortu. W piątym gemie Polka „odpaliła” precyzyjnego bekhenda i wykorzystała chwilę słabości po stronie serwisu Rybakiny – zaowocowało to przełamaniem na 3:2. Mecz zbliżał się do końca, a emocje w końcówce podkręcił drugi meczbol, którego Świątek wykorzystała po serwisie przeciwniczki, kończąc finał efektownym atakiem do siatki (6:3).

Ten triumf jest dla Świątek szczególny – to jej pierwszy w Kanadzie i równocześnie dwunasty w imprezie rangi WTA 1000, co stawia ją tuż za Sereną Williams w historii. Polka przełamała passę dwóch porażek z Rybakiną i objęła prowadzenie w bezpośrednich pojedynkach na światowym tourze (7:6). Jeśli chodzi o sezon 2026, do dzisiejszego momentu Świątek nie prezentowała formy godnej liderki, ale turniej w Toronto pozwolił jej odzyskać pewność i przesunąć się na piątą pozycję w światowym rankingu.

Przeciwniczka nie była już w stanie nawiązać walki, jako że większość jej meczów w Toronto toczyła się na pełnym dystansie trzech setów, zostawiając jej niewiele sił na finał. Rybakina sama przyznała: „Nie jestem pewna, czy mogę wskazać coś, co mnie nie boli. Czuję się wręcz zniszczona po tym turnieju, zwłaszcza gdy już się zakończył, to wszystko wychodzi.” [tłum. – red.]

Na trasie do tytułu Świątek kolejno rozbiła rywalki wczesnych rund, w ćwierćfinale odprawiła Dianę Sznaider 6:2, 6:1, a potem po trudnym boju w trzech setach wyrzuciła ze stawki Elinę Switolinę. Rybakina natomiast musiała mozolnie wygrywać z Naomi Osaką i Coco Gauff po trzysetowych thrillerach, co przełożyło się na jej późniejszą dyspozycję.

Dzięki wygranej w Kanadzie Świątek jako pierwsza zawodniczka od dawna skompletowała „wielką piątkę” tytułów na najważniejszych turniejach w Ameryce Północnej (Indian Wells, Miami, US Open, Cincinnati, Kanada). Z kolekcji WTA 1000 brakuje jej już tylko Dubaju i Wuhanu. Obecnie w karierze Polka ma już 26 tytułów, w tym sześć wielkoszlemowych – i pokazuje, że z finałami radzi sobie jak mało kto w tym pokoleniu.

Źródła: wtatennis.com, polski-tenis.pl

Wybrane dla Ciebie