Iga Świątek w finale WTA Toronto – wygrana ze Switoliną

Iga Świątek przełamuje złą passę. Polka w finale turnieju WTA w Toronto

Iga Świątek
fot. Like tears in rain, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Marlena
13 sierpnia 2026 04:10
2 minuty czytania

Jeszcze niedawno rywalizacja z Eliną Switoliną była dla Igi Świątek prawdziwą zmorą. Tym razem jednak Polka dopięła swego – po trzech setach walki zameldowała się w finale turnieju WTA w Toronto. Przełamania, efektowne bekhendy i sportowa złość towarzyszyły jej od pierwszych piłek. Decydujący set pokazał, że Świątek potrafi wyjść z opresji i zachować zimną krew do końca.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Iga Świątek pierwszy raz w tym sezonie awansowała do finału turnieju WTA. W Toronto po trzech setach pokonała Elinę Switolinę, odwracając losy rywalizacji, które ostatnio nie były po jej myśli.

Początek spotkania wyraźnie należał do Polki. Na starcie dwukrotnie przełamała Ukrainkę, co błyskawicznie dało jej prowadzenie 4:0. W tym fragmencie meczu Świątek grała agresywnie – punkty zbierała mocnym bekhendem i efektywnym returnem, odpychając Switolinę od linii końcowej. Gdy wydawało się, że partia już rozstrzygnięta, Switolina na chwilę wróciła do meczu po przełamaniu, ale przełamanie powrotne utrzymało przewagę Polki. Pewność w kluczowych wymianach dała jej seta wygranego 6:3, choć serwis w końcówce trochę szwankował.

Drugi set przyniósł nieoczekiwany zwrot. Switolina podniosła poziom gry: z konsekwencją odpierała ataki Świątek i sama podkręcała tempo wymian, dokładnie korzystając z głębokich forhendów. Polka miała problem z regularnością, a dwie straty serwisu przełożyły się na wysoką wygraną Ukrainki – 6:1 po zaledwie pół godziny.

Nerwy objawiły się w decydującym, trzecim secie. Tenisistki szły łeb w łeb, przeplatając dłuższe wymiany z efektownymi smeczami. Przy stanie 2:2 Switolina po długim, dramatycznym gemie odebrała Świątek serwis, ale Polka od razu się zrewanżowała, nie pozwalając rywalce rozwinąć skrzydeł. Od tego momentu grał już inny mecz: Świątek zaczęła prezentować agresywny tenis na najwyższym poziomie, trafiała każdy return i znów przełamała rywalkę, by ostatecznie zamknąć partię 6:3. Zwycięstwo w Toronto otwiera jej drogę do finału.

Następne wyzwanie czeka w starciu z Coco Gauff lub Eleną Rybakiną. Finał rozegrany zostanie w nocy z czwartku na piątek, zapewniając Świątek kolejny ważny rozdział w tym sezonie.

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie