Podbeskidzie w 1. Lidze – plany, transfery i stabilność finansowa

Prezes Podbeskidzia odkrywa karty. Oferty z Ekstraklasy, budżet, zainteresowanie piłkarzami i plan na klub

Krzysztof Sałajczyk
fot. tspodbeskidzie.pl
Avatar użytkownika Maciej Ziółkowski
14 sierpnia 2026 12:58
11 minut czytania

Dwie propozycje z klubów Ekstraklasy, zainteresowanie większością kluczowych zawodników, większy o 18–20 procent budżet i ambitne plany infrastrukturalne. Prezes Podbeskidzia, Krzysztof Sałajczyk, w rozmowie z nami opowiada o kulisach letniego okna transferowego, swojej decyzji o pozostaniu w Bielsku-Białej oraz o tym, jak chce budować klub, który w przyszłości będzie gotowy na powrót do najwyższej ligi.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Zaczęliście, jako beniaminek 1. Ligi, od trzech remisów w trzech pierwszych meczach. Jakie macie cele na obecny sezon?

Podchodzimy do tego sezonu z dużą pokorą, bo doskonale wiemy, jak wymagająca jest 1. Liga. Jesteśmy beniaminkiem, ale jednocześnie nie chcemy, żeby to było dla nas jakiekolwiek usprawiedliwienie. Utrzymaliśmy trzon zespołu, który wywalczył awans, dokonaliśmy wartościowych wzmocnień i uważam, że mamy drużynę, która może na tym poziomie skutecznie rywalizować.

Początek sezonu pokazuje, że potrafimy być konkurencyjni. Trzy mecze, trzy remisy i brak porażki. Mamy jednak świadomość, że przed nami jeszcze bardzo dużo pracy. Chcemy przede wszystkim ustabilizować Podbeskidzie na poziomie 1. Ligi i systematycznie budować swoją pozycję. Nie chciałbym dzisiaj składać deklaracji, dotyczących konkretnego miejsca w tabeli. Mamy swoje ambicje, chcemy wygrywać i być możliwie wysoko, ale po trzech kolejkach najważniejsza jest dla nas codzienna praca i rozwój zespołu.

Awans osiągnęliśmy szybciej, niż pierwotnie zakładaliśmy, dlatego nie zamierzamy teraz nakładać na siebie sztucznej presji. Chcemy konsekwentnie realizować plan, który przyjęliśmy dla tego klubu.

Jaki macie budżet na sezon 2026/27? I jak się on różni od tego z minionych rozgrywek?

Nie chciałbym operować konkretną kwotą całego budżetu, natomiast mogę powiedzieć, że w porównaniu z poprzednim sezonem wzrósł on o około 18–20 procent. Jest to naturalna konsekwencja awansu i gry na wyższym poziomie rozgrywkowym.

Od początku mojej pracy w Podbeskidziu bardzo mocno pilnujemy dyscypliny finansowej i awans do 1. Ligi tego podejścia nie zmienił. Nie zdecydowaliśmy się na gwałtowne zwiększenie wydatków czy podwojenie wynagrodzeń. Wzrost budżetu jest kontrolowany i wynika przede wszystkim z konieczności dostosowania zespołu oraz całej organizacji do wymagań ligi.

Dla mnie bardzo ważne jest, żeby rozwój sportowy klubu szedł w parze z jego możliwościami finansowymi. W ostatnim czasie wykonaliśmy ogromną pracę, żeby Podbeskidzie ustabilizować i nie chcemy jednym sezonem przekreślić tego, co udało się zbudować. Chcemy być ambitni sportowo, ale jednocześnie odpowiedzialni finansowo.

W trakcie letniego okna pojawiło się trochę zmian w kadrze Podbeskidzia. Czy można się spodziewać, że jeszcze ktoś przyjdzie lub odejdzie z klubu? Jeśli ktoś może jeszcze przyjść, to na jaką pozycję/pozycje? I ewentualnie kto może was opuścić?

Na ten moment możemy powiedzieć, że kadra pierwszego zespołu jest zamknięta. Po przyjściu Michała Matysa nie planujemy już kolejnych wzmocnień, nie zakładamy również odejść zawodników z pierwszego zespołu. Jesteśmy zadowoleni z tego, jak udało nam się przeprowadzić letnie okno transferowe i uważamy, że mamy odpowiednio zbudowany zespół do rywalizacji na poziomie 1. Ligi.

Oczywiście rynek transferowy pozostaje otwarty i cały czas go obserwujemy. Jedynym wyjątkiem mogłaby być możliwość pozyskania lub wypożyczenia perspektywicznego młodzieżowca, który wpisywałby się w naszą strategię sportową i jednocześnie byłby dostępny w rozsądnych ramach finansowych. Jeżeli pojawi się taka okazja, z pewnością ją przeanalizujemy.

Nie zamierzamy jednak wykonywać ruchów tylko po to, żeby jeszcze kogoś sprowadzić. Zasadniczo uznajemy letnie okno transferowe za zakończone i teraz najważniejsze jest dla nas, żeby ta grupa miała czas na wspólną pracę i dalszy rozwój.

Czy w trwającym oknie chcieliście pozyskać jakiegoś piłkarza/piłkarzy, ale finalnie do tego nie doszło i może Pan zdradzić nazwisko/nazwiska?

Była jedna sytuacja, w której prowadziliśmy konkretne rozmowy z zawodnikiem, którego bardzo chcieliśmy pozyskać. Ostatecznie zdecydował się na ofertę innego klubu, która była zdecydowanie korzystniejsza pod względem finansowym. Nie chciałbym zdradzać nazwiska, ponieważ uważam, że takie rozmowy powinny pozostać pomiędzy klubem a zawodnikiem. My od początku mamy określone ramy finansowe i nie zamierzamy ich przekraczać, nawet jeżeli bardzo zależy nam na konkretnym piłkarzu.

Chcieliśmy również, żeby po awansie został z nami Mateusz Kizyma. Rozmawialiśmy o dalszej współpracy, natomiast jego oczekiwania finansowe po awansie były na poziomie, na który nie mogliśmy sobie pozwolić. Rozumiem jego podejście, ale jako klub musimy podejmować decyzje odpowiedzialnie i patrzeć szerzej niż przez pryzmat jednego zawodnika.

Poza tymi sytuacjami udało nam się zrealizować właściwie wszystkie założenia, które mieliśmy przed rozpoczęciem okna. Utrzymaliśmy trzon zespołu i pozyskaliśmy zawodników na pozycje, które chcieliśmy wzmocnić, dlatego z przebiegu tego okna jesteśmy zadowoleni.

Jak wyglądał proces zatrzymania Krzysztofa Kolanki w Podbeskidziu? Był to trudny temat?

Oczywiście był to trudny temat i od początku mieliśmy świadomość, że zatrzymanie Krzysztofa nie będzie łatwe. Natomiast bardzo istotne było to, że sam zawodnik jasno komunikował, że chce zostać w Podbeskidziu. Dobrze czuł się w klubie, znał środowisko i chciał dalej być częścią tego projektu. To zdecydowanie ułatwiło nam rozmowy.

Bardzo pomogły również dobre relacje z przedstawicielami Zagłębia Lubin. Rozmowy od początku były konkretne i prowadzone z wzajemnym szacunkiem. Ostatecznie udało nam się wypracować rozwiązanie, z którego, jak sądzę, zadowolone są wszystkie strony. Nam bardzo zależało na Krzysztofie, bo wiedzieliśmy, jaką wartość daje zespołowi. Dlatego cieszę się, że udało się ten temat doprowadzić do końca i że nadal jest zawodnikiem Podbeskidzia.

Wspomniał Pan w wywiadzie z klubowymi mediami, że Michał Willmann, wasz były zawodnik, ma zostać wypożyczony z CD Castellon do 3. Ligi hiszpańskiej. Czy, mimo wszystko, próbujecie jeszcze o niego powalczyć, by do was wrócił? I czy może w tym oknie chcieliście też pozyskać innego byłego piłkarza Podbeskidzia?

Jeżeli chodzi o Michała, badaliśmy możliwość jego powrotu, natomiast na ten moment nie ma takiego tematu. Michał chce zostać w Hiszpanii i powalczyć tam o swoją szansę, co oczywiście rozumiemy i szanujemy. Pozostajemy z nim w dobrych relacjach i życzymy mu, żeby ten kolejny etap jego kariery był dla niego jak najbardziej udany.

Jeżeli chodzi o innych byłych zawodników Podbeskidzia, w tym oknie nie prowadziliśmy takich rozmów. Mamy jasno określony plan na przyszłość klubu i konsekwentnie chcemy budować zespół zgodnie z przyjętym kierunkiem. Oczywiście w piłce nigdy nie można wykluczyć, że kiedyś drogi klubu i któregoś z byłych zawodników ponownie się spotkają, ale tego lata nie był to kierunek, który braliśmy pod uwagę.

Mówił Pan też we wspomnianym wywiadzie, że miał Pan propozycję z Ekstraklasy. Czy mógłby Pan powiedzieć, który klub Pana chciał i kiedy miało to miejsce?

Pierwsza taka rozmowa miała miejsce w kwietniu. Był to jednak bardzo wstępny kontakt, dlatego nie traktowałem go wówczas jako konkretnej oferty. W czerwcu, już po naszym awansie, pojawiła się druga propozycja z innego klubu Ekstraklasy i tym razem rozmowy były zdecydowanie bardziej konkretne. Nie chciałbym jednak zdradzać nazw tych klubów, ponieważ uważam, że takie rozmowy powinny pozostać poufne.

Oczywiście jest to dla mnie pewnego rodzaju wyróżnienie i sygnał, że praca, którą wykonujemy w Podbeskidziu, jest dostrzegana. Ostatecznie jednak nie miałem większych wątpliwości, że chcę zostać w Bielsku Białej. Bardzo dobrze się tutaj czuję. Mam dobre relacje z właścicielami klubu, świetnie współpracuje mi się z ludźmi w klubie, sztabem szkoleniowym i zawodnikami. Czuję również duże wsparcie ze strony kibiców. Co dla mnie bardzo ważne, czuję się tutaj doceniany i szanowany. W piłce nożnej nie zawsze jest to standardem, dlatego tym bardziej potrafię to docenić.

Przede wszystkim uważam jednak, że Podbeskidzie ma bardzo duże możliwości rozwoju. Wykonaliśmy już wspólnie sporo pracy, ale nadal widzę tutaj wiele rzeczy, które możemy zrobić jeszcze lepiej. Uznałem więc, że na tym etapie nie mam potrzeby niczego zmieniać.

Znaczenie miały również kwestie prywatne. Z Bielska Białej mam stosunkowo blisko do rodzinnego domu, co przy intensywności pracy w piłce jest dla mnie ważne. Biorąc to wszystko pod uwagę, pozostanie w Podbeskidziu było dla mnie naturalną decyzją.

Czy niektórzy piłkarze Podbeskidzia mają obecnie jakieś oferty z klubów i niebawem mogą odejść? Jeśli są takie propozycje, to mógłby Pan zdradzić o jakie kluby i zawodników chodzi?

Zainteresowanie naszymi zawodnikami było naprawdę duże i w zasadzie większość piłkarzy, którzy stanowili o sile zespołu w poprzednim sezonie, miała możliwość zmiany klubu. Nie jest to dla mnie zaskoczeniem. Zrobili bardzo dobry wynik, wywalczyli awans i indywidualnie również prezentowali się bardzo dobrze, więc naturalne było, że inne kluby zaczęły się nimi interesować.

Tym bardziej cieszy mnie, że udało nam się utrzymać trzon tego zespołu. W kilku przypadkach zawodnicy mieli możliwość odejścia do klubów oferujących im lepsze warunki finansowe, a mimo to zdecydowali się zostać w Podbeskidziu. To jest dla mnie bardzo ważny sygnał i pokazuje, że pieniądze nie zawsze są jedynym argumentem.

Myślę, że dużą rolę odgrywa tutaj to, co wspólnie zbudowaliśmy przez ostatnie miesiące. W tej drużynie naprawdę powstała bardzo dobra atmosfera. Zawodnicy, sztab i ludzie pracujący wokół pierwszego zespołu są ze sobą bardzo związani. Momentami rzeczywiście funkcjonujemy bardziej jak rodzina, niż tylko grupa ludzi spotykających się codziennie w pracy. Myślę, że zawodnicy to czują i chcą być częścią tego, co dalej budujemy w Podbeskidziu.

Cieszy mnie również to, że mamy dzisiaj w zespole zawodników z dużym potencjałem rozwojowym, a w konsekwencji również sprzedażowym. Chcemy, żeby Podbeskidzie było klubem, w którym zawodnicy mogą się rozwijać, zwiększać swoją wartość i w odpowiednim momencie zrobić kolejny krok w karierze. W przyszłości może być to również istotne źródło przychodów dla klubu i jeden z elementów naszego modelu funkcjonowania.

Na dzisiaj jednak nie zakładamy odejścia żadnego zawodnika z pierwszego zespołu, dlatego nie chciałbym też mówić o konkretnych nazwiskach klubów czy piłkarzy.

Jakie są Pana cele i marzenia, które chciałby zrealizować w Podbeskidziu? I sportowe (np. awans z klubem do Ekstraklasy), i infrastrukturalne, i finansowe?

Moim największym celem jest rozwijanie Podbeskidzia na każdej płaszczyźnie. Wierzę, że jeżeli będziemy konsekwentnie budować coraz lepszy klub sportowo, organizacyjnie, finansowo i infrastrukturalnie, to sukcesy sportowe będą naturalną konsekwencją tego rozwoju. Oczywiście Ekstraklasa jest marzeniem. Myślę, że każdy, kto pracuje w tym klubie i każdy kibic Podbeskidzia chciałby ponownie zobaczyć ten zespół na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Nie chcę jednak deklarować, kiedy ma to nastąpić. Najpierw chcemy stworzyć klub, który będzie na taki awans rzeczywiście gotowy.

Jednym z moich największych celów infrastrukturalnych jest profesjonalna i przede wszystkim własna baza treningowa. Jeżeli chcemy długofalowo rozwijać pierwszy zespół, Akademię i młodych zawodników, musimy stworzyć im odpowiednie warunki do codziennej pracy. Uważam, że jest to jeden z najważniejszych kroków, jakie Podbeskidzie powinno wykonać w kolejnych latach.

Jeżeli chodzi o finanse, tutaj cel właściwie nigdy się nie kończy. Zawsze będziemy dążyć do zwiększania przychodów klubu, bo większe i stabilne przychody oznaczają większe możliwości rozwoju. To nie są tylko pieniądze na transfery czy wynagrodzenia zawodników. To również możliwość inwestowania w infrastrukturę, Akademię, odnowę biologiczną, regenerację, technologię, sztab i wszystkie obszary, które mają wpływ na funkcjonowanie profesjonalnego klubu.

Chciałbym, żebyśmy za kilka lat mogli spojrzeć na Podbeskidzie i powiedzieć, że jest to organizacja zdecydowanie silniejsza niż w momencie, kiedy zaczynaliśmy tę pracę. Klub stabilny finansowo, posiadający odpowiednią infrastrukturę, rozwijający zawodników i regularnie zwiększający swoje przychody, a jednocześnie mający ambicję rywalizowania na coraz wyższym poziomie. Jeżeli uda nam się to zbudować, jestem przekonany, że za tym przyjdą również duże sukcesy sportowe.

Źródło: Sport.pl

Wybrane dla Ciebie