Klaksvík nie chciało przełożenia meczu. Fareski dziennikarz obwinia Lecha Poznań

Klaksvík nie chciało przełożenia meczu. Fareski dziennikarz obwinia Lecha Poznań

Europa League/Liga Europy
Domyślna grafika
Eryk
14 sierpnia 2026 14:01
3 minuty czytania

UEFA przesunęła spotkanie eliminacyjne Ligi Europy na piątek, choć KI Klaksvík domagało się gry w czwartek. Na Wyspach Owczych nie kryją frustracji wobec mistrza Polski, który według nich mógł uniknąć logistycznego chaosu.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Trzy podejścia do lądowania, przekierowanie do Bergen i ostatecznie zmiana terminu meczu. Podróż Lecha Poznań na Wyspy Owcze zamieniła się w logistyczną przeprawę, a jej konsekwencje wykraczają daleko poza rozkład lotów.

Spotkanie trzeciej rundy eliminacji Ligi Europy między KI Klaksvík a Lechem Poznań miało odbyć się w czwartek 13 sierpnia o 19:30. Warunki atmosferyczne pokrzyżowały te plany. W środę samolot z drużyną mistrza Polski nawet nie wystartował. Czwartkowa poranna próba zakończyła się przekierowaniem maszyny do Bergen w Norwegii. Dopiero trzecie podejście pozwoliło wylądować na lotnisku Vagar.

UEFA reagowała na bieżąco. Najpierw przesunęła godzinę rozpoczęcia na 21:45 tego samego dnia, a kiedy stało się jasne, że i ten termin jest nierealny, przeniosła mecz na piątek, 14 sierpnia, godzina 20:00 czasu polskiego.

Na Wyspach Owczych decyzja nie spotkała się z aprobatą. Fareski dziennikarz Rúni Á Reynatrøð w rozmowie z portalem Weszło ujawnił, że KI Klaksvík nie zgodziło się na przełożenie. „Przeczytałem gdzieś, że UEFA zapytała obie drużyny, czy odpowiada im rozegranie meczu w piątek i obie wyraziły zgodę. Natomiast z tego, co ja wiem, KI się nie zgodziło. Chcieli grać w czwartek” — mówił Reynatrøð. Zwrócił uwagę na napięty terminarz ligowy klubu i nieprzewidywalność pogody, która sprawia, że każde kolejne przekładanie meczu jest ryzykowne.

Reynatrøð poszedł dalej i wprost obarczył winą Lech Poznań. Jego zdaniem mistrz Polski doskonale wiedział, z jakimi warunkami atmosferycznymi może się spotkać na północnym Atlantyku, i mógł zaplanować podróż z odpowiednim wyprzedzeniem. Jako kontrprzykład wskazał szwajcarskie Lugano, które przyleciało wcześniej i bez problemów rozegrało swoje spotkanie eliminacyjne w zaplanowanym terminie. „To nie wina KI, że polska drużyna zdecydowała się na użycie prywatnego samolotu. Dostali wcześniej informacje, że warunki pogodowe na Wyspach Owczych mogą być trudne, znali zalecenia, żeby przybyć wcześniej” — dodał.

Mecz w końcu rozegrany zostanie w piątek o 20:00. Lech przystąpi do niego z jednobramkową zaliczką z pierwszego spotkania w Poznaniu. Na zwycięzcę dwumeczu w czwartej rundzie eliminacji czeka FC Thun, mistrz Szwajcarii.

Źródła: Rúni Á Reynatrøð, Weszło

Wybrane dla Ciebie