Hubert Hurkacz wraca na korty – wielki powrót Polaka po kontuzji kolana – StolicaSportu.pl

Hubert Hurkacz wraca do gry po półrocznej przerwie

Hubert Hurkacz
fot. Keith Allison (Wikimedia CC 2.0)
Domyślna grafika
Marlena
5 stycznia 2026 00:14
4 minuty czytania

– Czuję się w pełni sił, to najważniejsze – mówi Hubert Hurkacz tuż przed powrotem na kort po poważnej kontuzji kolana i półrocznej przerwie. Polak, który w minionym sezonie zmagał się nie tylko z problemami zdrowotnymi, ale i nierówną formą, już w poniedziałek stanie naprzeciw trzeciego tenisisty świata – Alexandra Zvereva. Jednocześnie reprezentacja Polski szykuje się do ważnych spotkań w United Cup, gdzie w grze są punkty rankingowe i milionowe premie.

Hubert Hurkacz długo kazał czekać na swój powrót, ale już niebawem ponownie zobaczymy go w poważnej rywalizacji. Wrocławianin swój ostatni oficjalny mecz kończył 11 czerwca 2025 roku, wycofując się zaraz potem z turnieju w s’Hertogenbosch i kolejnych startów w Halle, a także z Wimbledonu. Początek lipca przyniósł przełom – poddał się artroskopii kolana, licząc na szybki powrót do pełni dyspozycji.

Pech nie opuszczał Hurkacza od lipca 2024 roku, kiedy doznał urazu kolana podczas drugiej rundy Wimbledonu. Po niecałych sześciu tygodniach wrócił wprawdzie do gry, ale niemal do wiosny 2025 musiał występować z ortezą. Wynik? Aż 37 rozegranych spotkań do momentu operacji – bilans to 21 zwycięstw i 16 porażek. Po drodze trafiały się błyski świetnej gry, ale i momenty niepokoju: krecz, walkowery, wahania formy, które tylko podsycały obawy o zdrowie Polaka.

Czuję się w pełni sił, to najważniejsze. Dotarcie do tego etapu zajęło trochę czasu. Bardziej doceniam teraz możliwość rywalizacji. Zwłaszcza po takim czasie powrotu, próbach rozwiązania problemów – przyznał Hurkacz, cytowany przez TVP Sport.

Tym razem powrót będzie naprawdę wymagającym testem. W pierwszym meczu Polak zmierzy się z trzecim rakietą świata, Alexandrem Zverevem. Niemiec nieprzypadkowo uchodzi dziś za jednego z najbardziej regularnych zawodników, nie schodząc z wysokiego poziomu od kilku sezonów. Początek ich starcia zaplanowano na 7:30 czasu polskiego w poniedziałkowy poranek.

Dotychczasowy bilans spotkań przemawia na korzyść Niemca – cztery mecze, tylko jedno zwycięstwo Hurkacza. Jedyny triumf Polaka to półfinał turnieju w Halle w 2024 roku, czyli zaledwie kilka tygodni przed pamiętną kontuzją. Teraz poprzeczka znów wisi wysoko. – Bez wątpienia to świetny początek. Sascha grał na niesamowitym poziomie przez ostatnie lata. To będzie naprawdę dobre wyzwanie i okazja, żeby zobaczyć, na jakim ja jestem poziomie. Nie mogę się doczekać – krótko skomentował Hurkacz.

Tymczasem rozkręca się także United Cup, w którym biało-czerwoni ponownie wymieniani są wśród faworytów – w końcu dwukrotnie docierali tu do finału, ostatnio ulegając Niemcom, a rok wcześniej USA. W środę rywalem Polaków będzie Holandia, gdzie Hurkacz zmierzy się z Tallonem Griekspoorem (26. ATP). Tu historia przemawia już na korzyść wrocławianina – trzy wygrane przy dwóch przegranych.

Iga Świątek, filar kobiecej części kadry, też nie będzie narzekać na nudę. W meczu z Niemcami po przeciwnej stronie siatki stanie Eva Lys (40. WTA), a starcie z Holandią przyniesie konfrontację z Suzan Lamens (89. WTA). – W sezonie mamy tak dużo zwykłych turniejów, że szczerze mówiąc, czasami robi się nudno. Granie w turnieju drużynowym daje zupełnie inną energię. Możliwość bycia częścią zespołu, rozmawiania z innymi ludźmi niż na tourze jest świetne. To naprawdę odświeżające – zdradza Świątek, rozmawiając o kulisach tej wyjątkowej atmosfery.

Drużyna Mateusza Terczyńskiego (na co dzień w sztabie trenerskim Hurkacza) została rozstawiona z numerem 9. Oprócz Świątek i Hurkacza do składu trafili: Katarzyna Kawa, Katarzyna Piter, Daniel Michalski oraz Jan Zieliński. Skład na turniej może nieco zaskakiwać, ale biało-czerwoni już nieraz udowadniali, że wiedzą jak grać drużynowo.

Rywalizacja w Sydney i Perth nabiera rumieńców – w grze aż 18 drużyn podzielonych na sześć trzyzespołowych grup. Polacy przypisani są do grupy F, rozgrywającej mecze w Sydney. Jeśli awansują do fazy finałowej, również nie będą musieli zmieniać lokalizacji. Na ćwierćfinalistów czekają zwycięzcy wszystkich grup oraz po jednej najlepszej z ekip z drugich miejsc (osobno w obu miastach). Każdy mecz to trzy starcia: singiel mężczyzn, singiel kobiet i debel mieszany.

W niedzielnym starciu Niemcy pokonali Holandię 3:0 – mocny sygnał wysłany reszcie stawki. United Cup pełni również ważną funkcję przygotowawczą przed wielkoszlemowym Australian Open (start już 18 stycznia w Melbourne). Tu do zdobycia maksymalnie 500 punktów ATP i WTA oraz łączna pula nagród przekraczająca 11 mln dolarów. Na tej scenie każdy set, każdy wygrany punkt, może mieć znaczenie…

Źródło: TVP Sport

Wybrane dla Ciebie