Amaral broni Kamińskiego: „Jeszcze pomoże Benfice”
Były klubowy kolega polskiego skrzydłowego z czasów Lecha Poznań nie zgadza się z krytykami, którzy już skreślili Jakuba Kamińskiego w Lizbonie. Zdaniem João Amarala kluczem do zrozumienia obecnych trudności jest skala wyzwania, z jakim 24-latek mierzy się po raz pierwszy w karierze.
Jakub Kamiński nie zdążył jeszcze na dobre rozgościć się w Lizbonie, a już pojawiły się głosy o nieudanym transferze. Przeciwko takiej narracji stanowczo protestuje João Amaral - Portugalczyk, który dzielił z Polakiem szatnię w Lechu Poznań i obserwował jego rozwój z bliska.
„Zawsze był bardzo obiecującym piłkarzem, bardzo dobrym, potrafiącym robić różnicę. Uważałem wtedy, że ma ogromny potencjał. Teraz, kilka lat później, jest naturalnie innym zawodnikiem, ale wciąż pozostaje młody” - powiedział Amaral w rozmowie z dziennikiem „Record”.
Amaral, grający obecnie w trzecioligowym Fafe, nie ukrywa, że rozumie źródło trudności swojego dawnego kolegi. „Nadal uważam go za dobrego piłkarza. Problem polega na tym, że musi się przebić w Benfice. To pierwszy raz, gdy gra w naprawdę wielkim klubie, a wtedy wszystko się komplikuje - presja jest inna, kibice dużo bardziej wymagający, a poprzeczka zawieszona znacznie wyżej. To może mu nieco utrudniać zadanie, ale wierzę, że jeszcze się poprawi i pomoże Benfice” - dodał.
Droga Kamińskiego do Lizbony była kręta. W wieku 13 lat opuścił rodzinny Śląsk i przeniósł się do akademii Lecha, pokonując blisko 370 kilometrów. W Ekstraklasie zadebiutował jako 17-latek, a sezon 2021/22 okazał się przełomowy - pomógł Kolejorzowi sięgnąć po mistrzostwo Polski, zdobył sześć bramek, dołożył dziewięć asyst i odebrał nagrodę dla najlepszego młodzieżowca ligi. Właśnie wtedy Amaral widział go na co dzień i zapamiętał jako zawodnika zdolnego do łamania gry rywali.
Po przeprowadzce do Wolfsburga w 2022 roku Kamiński miał solidny pierwszy sezon w Bundeslidze, lecz w kolejnych rozgrywkach stracił miejsce w składzie. Wypożyczenie do 1. FC Köln na sezon 2025/26 okazało się strzałem w dziesiątkę - zagrał we wszystkich 36 meczach, strzelił siedem goli i miał pięć asyst. Kolonia go wykupiła, ale niemal natychmiast sprzedała do Benfiki za około 17 milionów euro.
W Lizbonie 24-latek nosi numer 13 i walczy o miejsce na lewym skrzydle z Gianlucą Prestiannim oraz Andreasem Schjelderupem. Początek utrudnił mu uraz mięśni przywodzicieli, który wykluczył go z kilku spotkań - między innymi meczów Ligi Europy z Celtikiem i Omonią. Zdążył jednak w europejskich pucharach zdobyć bramkę i asystę.
Potencjał, o którym mówi Amaral, jest jak najbardziej realny. Sezon w Kolonii udowodnił, że Polak potrafi grać na wysokim poziomie regularnie i z efektem - siedem goli oraz pięć asyst w 36 meczach to solidna karta wizytowa. Benfica zapłaciła za niego 17 milionów euro nie bez powodu, a skala tego transferu świadczy o tym, jak bardzo wzrosła pozycja Kamińskiego na europejskim rynku. Adaptacja do presji Estadio da Luz to jednak zupełnie inna liga - dosłownie i w przenośni. Rywalizacja z Prestiannim i Schjelderupem jest twarda, ale to właśnie w takim środowisku najlepsi piłkarze wyciągają z siebie więcej.