Lewandowski przełamał niemoc strzelecką. Gol i asysta!
Osiem meczów bez bramki, wejście z ławki i trafienie w idealnym momencie. Robert Lewandowski przypomniał, dlaczego Gregg Berhalter wciąż na niego stawia.
Siódmy gol Roberta Lewandowskiego w tym sezonie MLS padł w 74. minucie meczu na Dick's Sporting Goods Park i okazał się istotny – Chicago Fire pokonało Colorado Rapids 4:2, a polski napastnik zakończył passę ośmiu spotkań bez trafienia. Co istotne, Lewy pojawił się na boisku dopiero w trakcie gry, wchodząc z ławki rezerwowych.
Trener Gregg Berhalter tłumaczył tę decyzję pragmatycznie. „Trzy mecze w osiem dni, do tego podróże i gra na wysokości – musieliśmy postępować mądrze” – mówił po spotkaniu. „Wiedzieliśmy, że nadejdzie moment, kiedy rywal się zmęczy i zacznie słabnąć. Wtedy właśnie go wpuściliśmy.” Berhalter podkreślił, że Lewandowski zaakceptował swoją rolę i wypełnił ją dokładnie tak, jak zostało to zaplanowane.
Polak nie ograniczył się do gola. Chwilę po swoim trafieniu miał asystę przy bramce Puso Dithejane'a, pieczętując wygraną. Ostatni raz do siatki trafiał 9 września, w remisie 1:1 z Inter Miami – od tamtej pory czekał na przełamanie przez blisko dwa miesiące.
Patrząc na całą karierę Lewandowskiego, takie momenty nie powinny dziwić. Rekord 41 bramek w jednym sezonie Bundesligi, triumf w Lidze Mistrzów z Bayernem Monachium w 2020 roku, korona króla strzelców La Liga – za każdym razem kluczowe trafienia padały właśnie wtedy, gdy stawka była najwyższa. Ten obsesyjny głód wygrywania ukształtowały doświadczenia, do których Lewandowski wielokrotnie wracał publicznie: odrzucenie przez Legię Warszawa w młodości i nagła śmierć ojca. Stamtąd wzięła się perfekcyjna dyscyplina – dbałość o regenerację, dietę wdrażaną wspólnie z żoną Anną – którą trenerzy pokroju Jürgena Kloppa nazywali absolutnym wzorem profesjonalizmu.
Chicago Fire zajmuje teraz czwarte miejsce w Konferencji Wschodniej z bilansem 16 zwycięstw, 10 porażek i 7 remisów przy 55 punktach. Drużyna jest niepokonana od trzech kolejnych spotkań i nabiera rozpędu przed playoffami MLS Cup 2026. Lewandowski, który wciąż powtarza, że pasja do strzelania goli pali się w nim tak samo jak w Zniczu Pruszków, wybrał na przełamanie najlepszy możliwy moment.