Robert Lewandowski strzela dwa gole dla Chicago Fire w MLS – StolicaSportu.pl

Lewandowski bohaterem Chicago Fire! Dwa gole i wygrana

Robert Lewandowski
fot. Chicago Fire
Domyślna grafika
Maro
2 sierpnia 2026 07:39
3 minuty czytania

Robert Lewandowski w końcu wpisał się na listę strzelców w MLS. Polski napastnik dał popis przed własną publicznością, trafiając dwukrotnie do siatki Charlotte FC i zapewniając wygraną Chicago Fire 2:1. Zespół Strażaków przełamał tym samym serię porażek. Kibice, którzy niedawno przeżywali odejście Hugo Cuypersa, doczekali się nowego bohatera w osobie Lewego.

Robert Lewandowski długo czekał na pierwsze trafienia w Major League Soccer, ale kiedy już się przełamał, uczynił to z przytupem. Po transferze rozpoczął sezon od dwóch nieudanych meczów na wyjeździe, w których przesądziły porażki Chicago Fire. Atmosfera wokół zespołu była napięta, zwłaszcza po odejściu najlepszego strzelca, Hugo Cuypersa, który ustąpił miejsce Lewandowskiemu.

Zawodnik naszej kadry dostał szansę zagrania premierowego meczu przed własnymi kibicami. Akurat początek spotkania z Charlotte FC nie zapowiadał fajerwerków – wyraźnie brakowało mu jeszcze automatyzmów z nowymi kolegami. Dwa niedokładne podania "Lewego" umożliwiły rywalom szybkie przejęcie inicjatywy. I faktycznie, już w 18. minucie Pep Biel wykorzystał niefrasobliwość gospodarzy, otwierając wynik dla Charlotte pięknym uderzeniem z ostrego kąta, przy którym bramkarz Chris Brady był bez szans.

Chicago Fire obudziło się błyskawicznie. Już dwie minuty później Lewandowski znalazł się z piłką na 18. metrze i efektownym strzałem tuż przy słupku zdobył wyrównującą bramkę – swoją pierwszą w MLS. Z każdą minutą Polak był coraz aktywniejszy: w pierwszej połowie jeszcze dwukrotnie był bliski podwyższenia stanu meczu, ale czujni byli obrońcy i golkiper rywali.

Do przerwy gospodarze remisowali 1:1, z Lewandowskim mającym 13 kontaktów z piłką i solidny kilometrów pod nogami. Po zmianie stron znów było gorąco w polu karnym, a "Lewy" w 52. minucie był szarpany przez Nathana Byrnea, jednak sędzia nie zdecydował się na odgwizdanie jedenastki.

Goście ruszyli do przodu, wprowadzając sporo zamieszania w szesnastce Chicago. Ale to miejscowi przechylili szalę. W 68. minucie po składnej akcji piłka trafiła do Robina Loda, ten wypatrzył Lewandowskiego, a kapitan reprezentacji Polski bezbłędnie dopełnił formalności, zdobywając drugiego gola na wagę prowadzenia.

Ostatni fragment meczu to już kontrola ze strony Chicago Fire, choć w samej końcówce Rodolfo Aloko z Charlotte miał szansę uratować remis – spudłował jednak z kilku metrów, co pozwoliło gospodarzom dowieźć triumf do ostatniego gwizdka.

Źródła: Stolica Sportu, Chicago Fire

Wybrane dla Ciebie