Agent Livakovicia ujawnia kulisy transferu do Barcelony. Plan z wypożyczeniem do Dinama upadł
Chorwacki bramkarz trafił na Camp Nou za jedyne 3 miliony euro, ale pierwotny scenariusz zakładał coś zupełnie innego. Andy Bara, agent golkipera, zdradził szczegóły negocjacji, które mogły potoczyć się zupełnie inaczej.
Dominik Livaković mógł w tym sezonie bronić w barwach Dinama Zagrzeb, a nie FC Barcelony. Andy Bara, agent chorwackiego bramkarza, zdradził w rozmowie z portalem SPORT, że po podpisaniu kontraktu z katalońskim klubem pierwotny plan zakładał natychmiastowe wypożyczenie 31-latka do jego byłego zespołu.
„Rozmawialiśmy z Dinamem Zagrzeb o rocznym wypożyczeniu, ale potem Dinamo zadzwoniło i powiedziało, że chce wypożyczenia na dwa lata. Powiedziałem im, że prawnie nie jest to możliwe, i faktycznie nie było” — wyjaśnił Bara. „Gdyby zaakceptowali rok, teraz grałby w Dinamie na wypożyczeniu z Barçy.”
Propozycja dwuletniego wypożyczenia nie miała szans. Barcelona również nie zaakceptowałaby takiego rozwiązania. Dinamo ostatecznie sprowadziło na sezon Dominika Kotarskiego, co samego Barę zaskoczyło.
Transfer Livakovicia do Barcelony za około 3 miliony euro z Fenerbahçe oficjalnie ogłoszono 27 sierpnia 2026 roku. Chorwat podpisał kontrakt do 30 czerwca 2030 roku i otrzymał numer 25. Kwota wydaje się symboliczna jak na bramkarza z tak bogatym CV. W Dinamie Zagrzeb, gdzie spędził siedem sezonów, rozegrał 295 spotkań, zachował 137 czystych kont i sięgnął po siedem mistrzostw Chorwacji. Z Fenerbahçe zaliczył 74 mecze i 24 czyste konta.
Na arenie międzynarodowej Livaković zapisał się przede wszystkim podczas mundialu w Katarze w 2022 roku. W meczu 1/8 finału z Japonią obronił trzy rzuty karne, a w ćwierćfinale z Brazylią ponownie okazał się bohaterem serii jedenastek. Chorwacja zakończyła tamten turniej na trzecim miejscu. Livaković ma na koncie 80 występów w reprezentacji.
Bara nie ukrywa ambicji swojego klienta. „Livaković podpisał kontrakt z Barçą, żeby w tym roku się przygotować, a od przyszłego sezonu być podstawowym bramkarzem i rywalizować o pozycję numer jeden z Joanem Garcíą” — powiedział agent. Na ten sezon przewiduje dla Chorwata od siedmiu do dziesięciu meczów, argumentując, że przy obecnym kalendarzu gier jedynka nie jest w stanie zagrać we wszystkich spotkaniach.
Livaković zdążył już zadebiutować w oficjalnym meczu Barcelony. Hierarchia na dzisiaj jest jasna: García to numer jeden, Livaković jego główny zmiennik, a Wojciech Szczęsny zajmuje trzecie miejsce. Kontrakt Polaka wygasa latem i wszystko wskazuje na to, że po sezonie zakończy karierę. To właśnie wtedy Livaković ma stać się realnym konkurentem dla Garcíi. Dla 31-letniego bramkarza z Zadaru to może być ostatnia szansa na wywalczenie miejsca w bramce jednego z największych klubów świata.