FIFA pięciokrotnie zwiększyła wpływy z biletów na MŚ 2026

FIFA pobiła rekord: pięciokrotny wzrost zarobków z biletów na mundial 2026

Gianni Infantino
fot. Bryan Berlin, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Sonny
2 minuty czytania

Szokująca kwota za wejściówki na finałowy mecz mundialu 2026 wywołała burzę wśród kibiców. Mimo rekordowych cen biletów FIFA pochwaliła się historycznymi przychodami – aż pięciokrotnie wyższymi niż podczas mistrzostw świata w Katarze. Organizacja Football Supporters Europe nazwała taki ruch „monumentalną zdradą” fanów futbolu, którzy i tak wydają fortuny na podróże i noclegi. Mundial w USA, Kanadzie i Meksyku przyciągnął rekordową liczbę kibiców oraz zyskał miano najdroższego w historii.

Rekordowe kwoty za bilety na mistrzostwa świata 2026 w USA, Kanadzie i Meksyku wywołały spore poruszenie wśród kibiców. Swoje niezadowolenie wyraziły organizacje fanów, nazywając działania FIFA wręcz „skandalicznymi”. Football Supporters Europe twierdził wręcz, że polityka cenowa była „monumentalną zdradą” wobec sympatyków futbolu, którzy już wcześniej musieli liczyć się z wydatkami na podróż i noclegi w Ameryce Północnej.

Ceny wejściówek przeszły najśmielsze oczekiwania. Najtańszy bilet na finał w East Rutherford, w stanie New Jersey, kosztował aż 4185 dolarów, czyli ponad siedem razy więcej niż w przypadku meczu finałowego w Katarze przed czterema laty. Mundial 2026 ustanowił tym samym rekord pod względem wysokości cen biletów.

FIFA podkreśliła jednak, że sukces finansowy idzie w parze z popularnością turnieju – łącznie na trybunach zasiadło bezprecedensowe 6,81 miliona kibiców, a wskaźnik wypełnienia stadionów sięgnął aż 99,7 procent.

W sumie FIFA zainkasowała 5 miliardów dolarów ze sprzedaży biletów, co jest pięć razy wyższą kwotą niż przychody z mundialu w Katarze w 2022 roku – wtedy wpływy zatrzymały się na poziomie 929 milionów dolarów.

Mistrzostwa świata 2026 miały absolutnie historyczny rozmach. Po raz pierwszy wystąpiło w nich 48 zespołów, rozegrano aż 140 meczów, a nie – jak w poprzedniej edycji – 64.

Źródło: The Times

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie