Jagiellonia celuje w fazę pucharową Ligi Europy. Siemieniec przed meczem z Lewskim
Trzy wygrane z rzędu odmieniły atmosferę w szatni Jagiellonii. Teraz białostoczanie jadą do Sofii z ambicją, jakiej dawno u nich nie było. Adrian Siemieniec wprost przyznaje, że obecna średnia punktowa nie wystarczy, by awansować dalej.
Pięć dni przerwy między meczami to dla Jagiellonii Białystok w ostatnich tygodniach luksus. Zespół Adriana Siemieńca grał nawet częściej niż co trzy dni, więc czas na regenerację przed czwartkowym spotkaniem Ligi Europy z Lewskim Sofia przyszedł w idealnym momencie.
Siemieniec nie ukrywa, że do Bułgarii jedzie po zwycięstwo. Na przedmeczowej konferencji trener Jagiellonii szczegółowo opisał rywala i od razu rzuca się w oczy jedno: Lewski to pod wieloma względami bułgarski odpowiednik jego własnej drużyny. Mistrz Bułgarii, który przerwał kilkunastoletnią dominację Łudogorca Razgrad, lubi kontrolować grę, ma ofensywną mentalność i broni się wysoko. Słabiej czuje się natomiast bez piłki w pobliżu własnego pola karnego. Siemieniec chce to wykorzystać.
„Musimy wyjść jutro na boisko z nastawieniem, by przejąć kontrolę meczu. Nie możemy tego spotkania po prostu przetrwać, nie możemy czekać na to, co zrobi rywal” - mówił trener Jagiellonii.
Białostoczanie przystępują do meczu w zupełnie innym nastroju niż jeszcze kilka tygodni temu. Wtedy tkwili w kryzysie. Odpowiedzią Siemieńca były szerokie rotacje w składzie. W pierwszym zespole wystąpiło aż 21 piłkarzy, w tym rezerwowy bramkarz Michał Perchel i dawno niewidziany na boisku napastnik Dimitris Rallis. Efekt? Trzy wygrane z rzędu, w tym pokonanie Wieczystej Kraków w Pucharze Polski.
„Rywalizacja w naszej drużynie ponownie się otworzyła. Każdy z zawodników jest skupiony i walczy o swoją szansę gry” - tłumaczył Siemieniec, zastrzegając jednocześnie, że sama rotacja dla rotacji nie ma sensu. Decyzje obroniły się wynikami.
Trener jasno określił cel na Ligę Europy: Jagiellonia chce grać w fazie pucharowej rozgrywek. Problem w tym, że dotychczasowa średnia punktowa jest niewystarczająca, by tam się znaleźć. Czwartkowy mecz w Sofii to więc nie tylko kwestia prestiżu, ale konkretna walka o awans.
Do Bułgarii nie poleciał napastnik Youssouf Sylla, który leczy uraz. Poza kadrą jest też Norbert Wojtuszek, choć ten powinien wkrótce wrócić do treningów z pierwszym zespołem. Początek meczu Lewski Sofia - Jagiellonia Białystok w czwartek 5 listopada o godzinie 18:45.