Brahim Diaz zostaje w Realu Madryt. Mourinho stawia na Marokańczyka
Brahim Diaz od lat balansuje między ławką a pierwszym składem Realu Madryt, ale nigdy nie zgubił w Madrycie swojej wartości. Pogłoski o transferze nasiliły się po przyjściu Yana Diomande i utrzymującej się rywalizacji o miejsce w składzie. Jak się jednak okazuje, Marokańczyk przekonuje, że wcale nie zamierza szukać nowego klubu, a Jose Mourinho wciąż widzi w nim ważny element układanki przed kolejnym sezonem.
Kiedy Brahim Diaz trafiał do Realu Madryt z Manchesteru City, wydawało się, że może stać się jedną z kluczowych postaci „Królewskich”. Przez pierwsze sezony tułał się jednak na wypożyczeniach, a po powrocie do Hiszpanii zdołał znaleźć miejsce w szerokiej kadrze, zyskując uznanie kolejnych trenerów.
Każdy kolejny szkoleniowiec w Madrycie widział w Marokańczyku wartość dodaną, ale ani razu Diaz nie przebił się do roli pewniaka w wyjściowej jedenastce. Mimo wszystko, jego obecność na ławce i wpływ jako zmiennika były nie do przecenienia – regularnie wchodził na boisko, walczył, wnosił energię i udowadniał, dlaczego warto o niego walczyć.
Latem zespół Realu został wzmocniony przez Yana Diomande, przez co udział Brahima w przyszłorocznych rozgrywkach wydawał się być zagrożony. To tylko podsyciło plotki o ewentualnym transferze ofensywnego pomocnika. Jak jednak donosi Ben Fernandes Santos, Real nigdy nie rozważał poważnie sprzedaży Marokańczyka, a sam Diaz jest zdecydowany na pozostanie na Santiago Bernabeu.
Brahim nie chce odchodzić. Mourinho docenia wszechstronność
Jose Mourinho jasno dał do zrozumienia, że w swoim projekcie w Madrycie widzi miejsce dla Brahima. 27-latek deklaruje pełną gotowość do walki o minuty, a klub nie zamierza sugerować mu rozstania. Duże znaczenie ma fakt, że Diaz może grać zarówno na prawym skrzydle, jak i za napastnikiem czy w centralnych strefach ataku. To dla Mourinho bezcenne – Portugalczyk ceni graczy potrafiących dostosować się do zmieniającej się taktyki i rywalizacji na wielu frontach.
Gdyby klub poważnie rozważał sprzedaż i pojawiłyby się konkretne oferty, Diaz byłby gotów przemyśleć swoją przyszłość. Na tę chwilę taki scenariusz nie wchodził jednak w grę. Madrytczycy widzą w nim solidną opcję rezerwową, która nawet z ławki potrafi zrobić różnicę.
Wkraczając w okres piłkarskiej dojrzałości, Brahim wie, że tego sezonu nie może przespać – jeszcze jeden rok w cieniu może go skłonić do poważnych ruchów transferowych za rok. Na razie jednak w Madrycie panuje spokój, a wszelkie znaki wskazują, że Marokańczyk znów powalczy o swoje na Bernabeu, a Mourinho będzie miał dodatkowy atut w talii.