Barcelona za 2 mln euro kupuje Livakovicia. Szczęsny na ostatniej prostej
Dwa miliony euro w kwocie bazowej i tyle samo w bonusach – za tę cenę katalońska maszyna transferowa zabezpiecza przyszłość pozycji bramkarza.
Kwota bazowa transferu to zaledwie 2 mln euro, kolejne 2 mln zapisano w opcjonalnych bonusach. Za łączne maksimum 4 mln euro Barcelona zyskuje bramkarza z doświadczeniem na poziomie Ligi Mistrzów i mistrzostw świata, co w realiach dzisiejszego rynku transferowego jest kosztem porównywalnym z kilkumiesięczną pensją przeciętnego zawodnika z czołowej piątki europejskich lig. Ekonomicznie to posunięcie niemal bezkosztowe, a strategicznie zabezpiecza pozycję, na której klub za rok miałby lukę.
Dominik Livaković leci właśnie do stolicy Katalonii. W środę chorwacki golkiper przejdzie testy medyczne i podpisze kontrakt z FC Barceloną, o czym informują zarówno kataloński Sport, jak i Fabrizio Romano.
Kluczem do zrozumienia tego ruchu jest hierarchia bramkarska na Camp Nou. Joan Garcia pozostaje niekwestionowanym numerem jeden. Jego zmiennikiem jest Wojciech Szczęsny, którego kontrakt obowiązuje wyłącznie do czerwca przyszłego roku. To ostatni sezon Polaka w Barcelonie i klub najwyraźniej traktuje tę datę jako punkt, wokół którego planuje kolejne kroki.
Barcelona nie czeka na lato, żeby szukać następcy Szczęsnego na rynku, gdzie ceny bramkarzy w ostatnich oknach transferowych regularnie przekraczają 20–30 mln euro za sprawdzonych zawodników. Zamiast tego wykorzystuje okazję cenową teraz. 2 mln bazowej kwoty to ułamek tego, co zapłaciłaby za porównywalnego gracza, gdyby weszła na rynek w czerwcu 2026 pod presją czasu.
Ciekawym elementem jest potencjalny scenariusz wypożyczenia. Barcelona rozważa oddanie Livakovicia na sezon do innego klubu i ściągnięcie go z powrotem dopiero po rozstaniu ze Szczęsnym. Z perspektywy zarządzania kadrą to logiczny ruch. Trzymanie trzech bramkarzy o ambicjach gry w podstawowym składzie generuje napięcia, a minuty dla trzeciego golkipera w trakcie sezonu ligowego są praktycznie zerowe. Wypożyczenie daje Livakoviciowi regularną grę, utrzymuje jego formę i pozwala uniknąć problemu nadmiarowej konkurencji w szatni.
Cała operacja pokazuje zmianę filozofii transferowej Barcelony. Zamiast głośnych, kosztownych ruchów w ostatniej chwili, klub kupuje tanio i z wyprzedzeniem, planując kadrę na 12 miesięcy do przodu.