Mourinho o Viníciusie: „Żyjemy w epoce bullyingu”. Real wygrał z Espanyolem

Mourinho po pierwszym zwycięstwie po powrocie do Realu i prześladowaniu Viniciusa

Jose Mourinho
fot. Umut Arda Ararat, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Leon
23 sierpnia 2026 05:07
3 minuty czytania

Real Madryt wygrał z Espanyolem 2:1 w pierwszym meczu pod wodzą powracającego José Mourinho. Portugalczyk po spotkaniu nie mówił jednak tylko o trzech punktach. W centrum jego uwagi znalazł się Vinícius Júnior i systematyczne faulowanie Brazylijczyka przez rywali.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

José Mourinho wrócił na ławkę Realu Madryt i od razu zgarnął trzy punkty. Królewscy pokonali Espanyol 2:1, ale nie sam wynik zdominował pomeczową konferencję prasową. Portugalczyk postanowił otwarcie zabrać głos w sprawie Viníciusa Júniora.

„Ryzykuję, że wrócicie do moich słów z czasów, gdy byłem rywalem Viniego, ale teraz Vini jest w mojej drużynie” — zaczął Mourinho. „Nie jest świętym, ale to, co mu robią, to za dużo. Od pierwszej minuty widać schemat: teraz ja go sfauluję, potem ty, jeden łapie żółtą kartkę, wchodzi kolejny bez kartki… To niesamowicie frustrujące dla niego, musi mieć ogromną kontrolę mentalną.” Trener dodał, że sam powiedział Viníciusowi, by po golu uważał na to, jak celebruje. „Żyjemy w erze walki z prześladowaniem, ale w przypadku Viniego wciąż tkwimy w epoce bullyingu” — podsumował.

Samo spotkanie Mourinho ocenił z szacunkiem dla rywala. Przyznał, że Real zasłużył na wygraną, ale Espanyol nie zasłużył na porażkę. Goście bronili się bardzo dobrze, kontrowali z organizacją i walczyli do końca. W drugiej połowie Królewscy przejęli kontrolę i mocno napierali, podejmując sporo ryzykownych decyzji w ofensywie.

Dużo uwagi poświęcił kondycji fizycznej zespołu. Żaden z jego piłkarzy nie grał na mundialu, ekipa trenuje razem od dłuższego czasu i to widać w intensywności. Mourinho przyznał jednak, że jeśli chodzi o pressing w stylu, który preferuje, drużynie brakuje jeszcze minut i kilometrów. Dlatego tym bardziej docenił to zwycięstwo. „To wygrana sercem, łącznie z ławką rezerwowych. Sfrustrowana ławka nie pomaga, ale ławka z poczuciem drużynowego ducha pomaga wygrywać” — mówił.

Osobny wątek dotyczył Jude'a Bellinghama. Mourinho miał wątpliwości, czy wystawić Anglika od pierwszej minuty, czy wpuścić go z ławki. Nie wie, czy podjął dobrą decyzję, ale podkreślił fizyczną i mentalną siłę pomocnika. „Bellingham ma nos do bramek, musi grać blisko pola karnego. Może cofnąć się głębiej, ale wtedy tracimy jego obecność pod bramką” — tłumaczył trener. W gronie najlepszych na świecie wymienił obok niego Viníciusa i Mbappégo.

Mourinho ciepło wypowiedział się też o Carlosie Espím. „Mieszkamy razem w Valdebebas, jemy śniadania, obiady i kolacje” — żartował. Jutro czeka go oficjalna prezentacja, ale według trenera młody piłkarz pracuje tak, jakby był w klubie od lat. Kiedy pojawiła się możliwość odejścia Gonzalo do Fulham, sztab dokładnie przeanalizował sytuację i jest zadowolony z pozyskania Espíego.

Na koniec Portugalczyk poruszył temat zarządzania kadrą. Do meczu wychodziło jedenastu piłkarzy, dwunastu siedziało na ławce. „Nie jestem w stanie zdziałać cudu, powiedziałem to zawodnikom. Musimy walczyć z frustracją braku gry. Łamie mi serce, gdy kogoś pomijam. Piątka, która weszła z ławki, zrobiła to z dobrym nastawieniem i chęcią pomocy” — mówił. I dodał rzecz, która wybrzmiała jak motto na cały sezon: Real gra w czterech rozgrywkach i w każdych musi walczyć o zwycięstwo. Z dziesięcioma zawodnikami się tego nie da zrobić.

Źródło: Managingmadrid.com

Wybrane dla Ciebie