Były piłkarz Legii mógł wrócić do Szczecina. Jest komentarz dyrektora
Świt Szczecin chciał tego lata pozyskać Pawła Stolarskiego. Były zawodnik Pogoni i Legii był łączony z drugoligowcem, a teraz dyrektor sportowy klubu potwierdził, że rzeczywiście doszło do rozmów. – Jak na rozgrywki drugiej ligi byłby znaczącym wzmocnieniem – mówi Szymon Kufel w rozmowie ze Stolicą Sportu.
Zacznijmy od początku tego sezonu. Na razie nie układa się on dla was najlepiej – cztery mecze ligowe, cztery porażki, do tego zmiana trenera.
– Wyniki są zdecydowanie gorsze niż możliwości i gra zespołu. Mieliśmy trochę pecha w pierwszym meczu z Górnikiem Łęczna, który przegraliśmy 2:3. Zarówno z opinii naszych kibiców, jak i z tego, co udało mi się usłyszeć ze strony przedstawicieli klubu z Łęcznej, to spotkanie mogło, a nawet powinno rozstrzygnąć się inaczej. Gdybyśmy odpowiednio wystartowali, wszystko mogłoby wyglądać zupełnie inaczej, natomiast potoczyło się dla nas trochę feralnie.
Później trafiliśmy na dobrze dysponowany Hutnik Kraków, który wykorzystał nasze błędy. Następnie czekał nas drugi wyjazd z rzędu – do LTC na mecz z rezerwami Legii Warszawa. To spotkanie kompletnie nam nie wyszło, szczególnie po przerwie. Dostaliśmy drugą bramkę zaraz po wznowieniu gry i wtedy wszystko się posypało.
Natomiast w ostatnim meczu z Sandecją, mimo porażki, szczególnie w drugiej połowie mieliśmy dobre okazje, żeby odwrócić losy rywalizacji. Pojawiły się zalążki dobrej gry i pozytywne przesłanki.
Oczywiście drużyna się zmieniła. Kilku zawodników odeszło, kilku dołączyło, w tym bardziej doświadczeni piłkarze. Są też nowi zawodnicy ze statusem młodzieżowca. Uważam, że potrzeba trochę czasu, żeby to wszystko zgrać, ale myślę, że w końcu nadejdzie moment, w którym zaczniemy punktować.
Dlaczego zdecydowaliście się rozstać z Marcinem Sasalem już po trzech spotkaniach ligowych?
– Patrzy pan przez pryzmat tego sezonu, natomiast trzeba mieć w pamięci, że trener Sasal pracował tutaj znacznie dłużej. Był z zespołem od kwietnia, prowadził go w 10 meczach, wliczając Puchar Polski. Jego bilans to osiem porażek, remis i zwycięstwo z rezerwami Śląska Wrocław.
Były to pewne przesłanki, które sprawiły, że nie widzieliśmy możliwości dalszej współpracy. Szczególnie po porażce z rezerwami Legii Warszawa w Urszulinie brakowało nam pomysłów, planu czy sposobu na wyjście z niewątpliwego kryzysu. Nie widzieliśmy rozwiązań, które w naszej opinii jako zarządu klubu byłyby skuteczne i pozwoliły poprawić tę sytuację.
To były główne powody. Nie chodziło o to, że minęły trzy mecze i nagle ktoś nie wytrzymał ciśnienia. Tych spotkań było znacznie więcej. Trzeba też pamiętać o sytuacji z poprzedniego sezonu. Po pierwszej rundzie minionych rozgrywek byliśmy w czołowej piątce i mieliśmy naprawdę fajne perspektywy, żeby przynajmniej włączyć się do walki o baraże o awans do pierwszej ligi. Ostatecznie skończyło się tak, że utrzymaliśmy się w ostatniej minucie sezonu i to nie do końca dzięki sobie, ale dzięki bramce w meczu Warty Poznań z Resovią – to sprawiło, że uniknęliśmy baraży o utrzymanie. Ta decyzja była więc następstwem całego splotu wydarzeń.
Zatrudniliście Przemysława Cecherza. Był kandydatem numer jeden czy prowadziliście rozmowy z innymi trenerami?
– Rozmawialiśmy z trzema trenerami jednocześnie. Przemysław Cecherz był przymierzany do objęcia drużyny już zimą ubiegłego roku, ale formalnie nie mogliśmy tego uczynić, ponieważ nadal obowiązywał go kontrakt z Wieczystą. Prowadziliśmy wtedy rozmowy i wiedzieliśmy, że jest to szkoleniowiec, który ma swoje doświadczenie poparte również wynikami. Chociażby podczas pracy w Krakowie, gdzie pokazał, że potrafi radzić sobie z kryzysami i trudnymi sytuacjami. W ten sposób zdecydowaliśmy, że będzie to słuszny wybór. Mam nadzieję, że tak właśnie będzie. Myślę, że zespół zaczął trochę lepiej funkcjonować i mam nadzieję, że będzie to już widoczne w najbliższym meczu w Pruszkowie.
Może pan zdradzić, z kim jeszcze rozmawialiście?
– Nie chciałbym tego zdradzać. De facto rozmawialiśmy z tymi trenerami, ale ostatecznie się na nich nie zdecydowaliśmy. Nie chciałbym w żaden sposób ujawniać ich nazwisk, żeby nie wpłynęło to negatywnie na ich dalsze losy albo w jakikolwiek sposób im nie zaszkodziło.
Wszyscy byli Polakami?
– Tak.
Słówko o transferach w tym oknie. Trochę ich przeprowadziliście. Na tę chwilę jesteście zadowoleni z kadry? Czy jeszcze może się coś zmienić?
– Myślę, że zarówno transfery do, jak i z klubu są jeszcze możliwe. Jeśli chodzi o transfery przychodzące, to już prawdopodobnie w piątek sfinalizujemy jeszcze jeden ruch, nad którym pracujemy.
Natomiast jeśli chodzi o pozostałe transfery, podjęliśmy takie, a nie inne decyzje wspólnie ze sztabem szkoleniowym. Mieliśmy pewne możliwości, pojawiły się też konkretne propozycje i opcje. Tak jak chociażby Alexander Gorgon, który do nas dołączył i daje bardzo dużo jakości. Mimo zaawansowanego wieku jak na piłkarza jest wiodącą postacią zespołu i pomaga również młodszym kolegom. To zawodnik z niebagatelnym doświadczeniem, który mam nadzieję udowodni to w jeszcze nie jednym meczu.
Dołączył do nas także Mateusz Andruszko, ograny młodzieżowiec występujący w drugiej linii. Z wypożyczeń wrócili na razie Kacper Gołębiowski i Kacper Żendełek. Wcześniej występowali we Flocie Świnoujście i Górniku Polkowice. Wzmocniliśmy obsadę bramki, gdzie rywalizują ze sobą doświadczony Mateusz Abramowicz oraz dobrze nam znany Jakub Rajczykowski, dzięki którego postawie w sezonie 2024/25 wywalczyliśmy awans do baraży o 1.Ligę.
Ostatnio dołączył do nas również Adam Frączczak, który także wniósł sporo doświadczenia do formacji ofensywnej. Ponadto pozyskaliśmy młodych, bardzo perspektywicznych zawodników, takich jak Dawid Szwiec czy Aleksander Kifert, którzy mają doskonałe warunki fizyczne, tylko w mojej ocenie potrzebują jeszcze trochę ogłady i doświadczenia na poziomie centralnym, szczególnie Kifert. To gracze z dużym potencjałem. Mam nadzieję, że udowodnią swoją wartość, a dzięki temu my również jako klub na tym skorzystamy.
Wspomniał pan, że w piątek będziecie finalizować transfer. Kto to ma być?
– Proszę jeszcze chwilę poczekać i niebawem się pan dowie. Myślę, że najszybciej z mediów społecznościowych.
Dopóki transfer nie jest w stu procentach potwierdzony, nie mamy zwyczaju go ogłaszać. Nawet w tym sezonie byliśmy już umówieni z zawodnikami, przygotowywaliśmy dokumenty, a sprawy potoczyły się zupełnie inaczej i ostatecznie ci piłkarze trafili do innych klubów. Rąbka tajemnicy uchylić nie mogę. Być może jednak ten zawodnik zagra już w sobotnim meczu w Pruszkowie.
Czy to Paweł Stolarski?
– Nie.
Był jednak łączony ze Świtem, o czym pisał Jerzy Chwałek. Coś było na rzeczy w kontekście jego transferu?
– Tak, myślę, że mogę powiedzieć, że rozmawialiśmy z zawodnikiem i faktycznie próbowaliśmy się porozumieć w sprawie jego gry w Szczecinie. Wiemy, że występował w Pogoni i jest to piłkarz z niebagatelnym doświadczeniem. Jak na rozgrywki drugiej ligi byłby w naszej ocenie znaczącym wzmocnieniem. Ostatecznie jednak na ten moment nie doszliśmy do porozumienia i skupiamy się na innych tematach.
Chcieliście kogoś zatrzymać po poprzednim sezonie, ale ostatecznie się nie udało?
– Była chociażby rozmowa z Grzegorzem Aftyką, który ostatecznie trafił do Avii Świdnik. Robił u nas fajne liczby, był bardzo dynamiczny i potrafił wygrywać pojedynki 1 na 1. Ostatecznie zdecydował się wyjechać na drugi koniec Polski. Z tego, co słyszę, nie byliśmy również w stanie rywalizować o niego finansowo, a szkoda bo myślę że dobrze czuł się w północnym Szczecinie blisko domu rodzinnego. Mamy swoje realia budżetowe i sztywne ramy, których się trzymamy. Staramy się twardo stąpać po ziemi i budować klub na zdrowych zasadach. Nie chcemy doprowadzić do jakiegoś przewrotu w trakcie sezonu, który całkowicie zaburzyłby nasze funkcjonowanie albo skończyłby się tak jak w niedawnym przypadku Kotwicy Kołobrzeg.
A kogoś chcieliście pozyskać, ale nie udało się tego zrobić w tym oknie, poza Pawłem Stolarskim?
– Było kilku doświadczonych obrońców, z którymi rozmawialiśmy i z którymi byliśmy blisko porozumienia. Nie chodziło o finanse. Na przeszkodzie stawały względy rodzinne albo kwestie związane z koniecznością przeprowadzki, mimo tego że Szczecin to bardzo fajne miejsce do życia.
Podobna sytuacja była z Mikołajem Lebedyńskim. Miał u nas ważny kontrakt, mogliśmy go zatrzymać i chcieliśmy to zrobić. Sam zawodnik również chciał zostać, ale sprawy rodzinne, szkoła dzieci w okolicach Głogowa i tak dalej nie pozwoliły mu kontynuować gry w Szczecinie. Zdecydował się wrócić w okolice swojego domu, gdzie pozostał. Szkoda, bo to zawodnik z bardzo dużą jakością, który mimo wieku wciąż prezentuje bardzo solidny poziom. W zeszłym sezonie dużo nam dawał, brał na siebie odpowiedzialność, potrafił mądrze przetrzymać piłkę i dobrze regulować tempo gry.
Jeśli chodzi o tych doświadczonych obrońców, może pan zdradzić jakieś nazwisko?
– Byli to byli zawodnicy Pogoni Szczecin z bogatym doświadczeniem ekstraklasowym. Tyle mogę panu powiedzieć. Nic więcej w tej sprawie na pewno nie zdradzę.
A chcieliście pozyskać kogoś z większych klubów, takich jak Lech Poznań, Legia Warszawa czy Wisła Kraków? Nie musi to być zawodnik pierwszego zespołu, może ktoś młodszy na wypożyczenie?
– Jeśli chodzi o szerokie kadry pierwszych zespołów, to jak najbardziej jesteśmy zainteresowani jeszcze jednym czy dwoma zawodnikami. Rozmawiamy z nimi i być może trafią do nas. To właśnie piłkarze z szerokich kadr klubów Ekstraklasy – z zachodniej części Polski.
Oczywiście mamy swoje relacje i możliwości. Próbujemy, zgodnie z potrzebami określonymi przez sztab szkoleniowy realizować transfery, ale nie zapominamy też o naszej Akademii, gdzie trenuje ponad 300 młodych zawodników. Nie zawsze się nam udaje zrealizować założone plany, ale nie poddajem się..
Nie dla każdego zawodnika Północny Szczecin jest atrakcyjnym miejscem. Rozmawialiśmy również z piłkarzami, którzy wcześniej byli w zespole trenera Marcina Sasala – w Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Na początku sezonu nie znali jeszcze swojej sytuacji, nie byli do końca dogadani z klubem, ale ostatecznie kwestie związane z odległością były chyba główną przyczyną tego, że nie zdecydowali się do nas dołączyć. Ale są też zawodnicy, którzy przyjeżdzają do Szczecina, fajnie się im tu żyje i mieszka i nie chcą już wyjeżdzać.
A jeśli chodzi o obecnych zawodników Świtu – jest zainteresowanie którymś z nich? Może ktoś jeszcze odejść w tym oknie?
– Jest zainteresowanie naszymi zawodnikami ze strony klubów, przede wszystkim na poziomie drugiej czy trzeciej ligi. Na ten moment nie przewidujemy żadnych ruchów. To może się oczywiście z dnia na dzień zmienić.
Jeśli dołączy do nas środkowy pomocnik, będziemy musieli bacznie przyjrzeć się sytuacji w środku pola. Wtedy zdecydujemy, czy warto utrzymywać taką liczbę zawodników, czy pozwolić któremuś na potencjalny transfer do innego klubu. Jeżeli dany piłkarz nie będzie miał u nas możliwości gry w takim wymiarze, jakiego byśmy oczekiwali, a w innym klubie będzie mógł regularnie występować, to również będziemy brali taki scenariusz pod uwagę.
Jeśli chodzi o politykę transferową – interesują was przede wszystkim zawodnicy z drugiej ligi czy również z trzeciej?
– Nasza filozofia jest taka, że chcielibyśmy budować ten zespół w oparciu o lokalną tożsamość. Chcemy ściągać możliwie wielu zawodników ze Szczecina i z regionu Pomorza Zachodniego.
Wiemy, że po Pogoni Szczecin tak naprawdę nie ma tutaj zbyt wielu możliwości gry na szczeblu centralnym. Są jeszcze Chojniczanka czy Arka, ale to już kluby bardziej z północy Polski. Na północnym zachodzie najbliżej jest Lech Poznań, ale to oczywiście klub zupełnie inny kaliber.
W Pogoni Szczecin, jak pan pewnie doskonale wie, nie gra obecnie zbyt wielu Polaków. Są oczywiście młodzi, bardzo perspektywiczni zawodnicy, jak Maciej Wojciechowski czy Natan Ława, ale większość kadry stanowią obcokrajowcy.
U nas generalnie jest tendencja taka, że obcokrajowiec musi być zdecydowanie lepszy od Polaka, żeby znaleźć miejsce w naszym zespole. Na dzień dzisiejszy, po odejściu Juriego Tkaczuka, nasza kadra składa się w stu procentach z Polaków.
To jest właśnie nasza filozofia – chcemy wyszukiwać najlepszych zawodników z regionu, zarówno młodych i perspektywicznych, jak i bardziej doświadczonych. Zależy nam, żeby utożsamiali się z klubem i grali tutaj dla Szczecina.
Oczywiście nie zawsze się to udaje. Nie zawsze zawodnik na daną pozycję jest dostępny albo chce do nas przyjść. Wtedy rozglądamy się za piłkarzami z całego kraju – takimi, których obserwujemy i których na różne sposoby próbujemy zachęcić do dołączenia do Świtu.
W tym oknie skupialiśmy się przede wszystkim na zawodnikach sprawdzonych w drugiej bądź pierwszej lidze. Nie mogliśmy jednak przepuścić takiej okazji jak wspomniany wcześniej Gorgon.
Budujemy klub od wielu lat i mamy ambitne plany na przyszłość, w najbliższym czasie czekają nas w końcu długo wyczekiwane zmiany infrastrukturalne, jak instalacja sztucznego oświetlenia spełniającego wymogi 1.Ligi czy budowa nowego budynku klubowego wraz z trybuną zachodnią i całym zapleczem. To wszystko sprawia, że jesteśmy w dynamicznej fazie rozwoju, i mam nadzieję, że pójdą też za tym też wyniki sportowe, bo te na samym końcu w sporcie są najważniejsze.