Marek Papszun o przyszłości Rajovicia
Trener Marek Papszun odniósł się do trudnej sytuacji Milety Rajovicia, najdroższego piłkarza w historii Legii Warszawa, który wciąż nie przekonuje kibiców swoją grą. Mimo rozczarowujących występów, szkoleniowiec deklaruje, że napastnik pozostaje w grze o skład i jego postawa oraz praca na treningach będą miały kluczowe znaczenie dla dalszych decyzji.
Mileta Rajović znalazł się ostatnio na ustach kibiców Legii Warszawa – zarówno przez formę sportową, jak i pojawiające się spekulacje dotyczące jego przyszłości. Od początku sezonu napastnik nie spełnił pokładanych w nim nadziei, a pojawienie się Jana Kuchty w zespole tylko zaostrzyło rywalizację o miejsce w ataku.
Po transferze czeskiego napastnika, Marek Papszun ma do wyboru aż pięciu piłkarzy na pozycji napastnika. Według doniesień, jeden z nich opuści Łazienkowską, a kandydatami do zmiany klubu są Antonio Colak oraz właśnie Rajović, który nie ukrywał swojej frustracji związanej ze słabymi występami.
Temat Rajovicia rozgrzał kibiców oraz media, dlatego trener zdecydował się zabrać głos i jasno przedstawić swoje stanowisko. Cytowany przez Legia.net, Papszun powiedział, że „jeżeli on się podda i nie będzie chciał tu być, to po prostu, tak jak powiedziałem, w tej rywalizacji już go nie będzie. Odpowiadając na pytanie: skoro jest dzisiaj w czwórce napastników i jest w rywalizacji, to znaczy, że chce i walczy”.
Szkoleniowiec wyraźnie zaznaczył, że sytuacja Rajovicia nie jest łatwa ani dla niego, ani dla zespołu. Mimo braku komfortu, podkreślił zaufanie do zawodnika: „wierzę jednak, że tę sytuację przełamiemy. Dopóki będzie zawodnikiem Legii Warszawa, dopóki będzie dawał z siebie wszystko, będzie się starał i respektował zasady oraz wartości tej drużyny, będziemy go brali pod uwagę jak każdego innego zawodnika. Ma dzisiaj kontrakt”.
Papszun dodał, że każdego piłkarza traktuje według tych samych kryteriów. Jak sam stwierdził, nie jest to „koncert życzeń”, a trener ma za zadanie pomagać zawodnikom oraz wyciągać z nich maksimum możliwości, by Legia mogła sięgać po zwycięstwa.