Jagiellonia wyeliminowała Rangers. Remis 1:1 na Ibrox wystarczył do awansu w Lidze Europy

Jagiellonia ogrywa Rangersów! Jest awans!

Adrian Siemieniec
fot. Jan Szurek
Domyślna grafika
Igor
13 sierpnia 2026 23:00
3 minuty czytania

Jeden celny strzał Prelca w 65. minucie odmienił sytuację białostoczan, którzy przez większość pierwszej połowy musieli radzić sobie z intensywnym pressingiem Rangers. Dwumecz 3:2 w agregacie dał Jagiellonii historyczny krok ku europejskim pucharom.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Sławomir Abramowicz musiał interweniować już w pierwszych minutach rewanżu na Ibrox. Rangers wyszli z agresywnym, wysokim pressingiem, próbując jak najszybciej odrobić stratę z Białegostoku, gdzie przegrali 1:2. Strzały Fernandeza i Shanklanda testowały polskiego bramkarza, zanim mecz na dobre się rozkręcił.

Jagiellonia nie zamierzała jednak tylko się bronić. W 14. minucie Jesus Imaz był o centymetry od zdobycia bramki, która praktycznie zamknęłaby rywalizację. Piłka trafiła w słupek. To był sygnał, że białostoczanie potrafią zagrać wysoko nawet w tak trudnym otoczeniu.

Moment przełomowy pierwszej połowy nastąpił po zagraniu ręką Kobayashiego we własnym polu karnym. Analiza VAR potwierdziła przewinienie, a Lawrence Shankland pewnie wykorzystał jedenastkę. Przy stanie 1:0 dla Rangers agregat wyrównał się na 2:2. Jagiellonia znalazła się w sytuacji, w której kolejna stracona bramka oznaczałaby konieczność strzelenia dwóch goli na wyjeździe.

Pierwsza połowa przyniosła kilka niewykorzystanych szans po obu stronach. Pandur obronił próbę Imaza, Raskin i Aasgaard nie trafili w bramkę, a Prelec zmarnował dobrą okazję na wyrównanie jeszcze przed przerwą. Obraz gry był czytelny: Rangers dominowali w posiadaniu i intensywności pressingu, ale Jagiellonia groźnie wychodziła z kontrataków, wystawiając się jednocześnie na ryzyko utraty piłki w środkowej strefie.

Po zmianie stron tempo gospodarzy spadło. To kluczowa obserwacja, bo dokładnie taki scenariusz mógł planować sztab Adriana Siemieńca. Przy zaliczce z pierwszego meczu Jagiellonia nie musiała się otwierać. Wystarczyło poczekać na moment, w którym Rangers zaczną tracić siły po intensywnej pierwszej połowie.

Ten moment nadszedł w 65. minucie. Anders Klynge precyzyjnie dośrodkował w pole karne, a Prelec, który wcześniej pudłował, tym razem był bezbłędny. Bramka na 1:1 przywróciła Jagiellonii prowadzenie w dwumeczu 3:2. Od tego momentu ciężar dowodzenia przesunął się na stronę szkockiego klubu.

Końcówka była nerwowa. Gospodarze domagali się czerwonej kartki dla Kobayashiego, choć to sam Japończyk okazał się poszkodowanym w spornej sytuacji. W 89. minucie Miovski miał jeszcze okazję, by wyrównać stan rywalizacji, ale białostoczanie utrzymali wynik.

Remis 1:1 zamknął dwumecz rezultatem 3:2 dla Jagiellonii. Eliminacja Rangers, klubu z bogatą historią europejską i wielokrotnie wyższym budżetem, to rezultat przemyślanej taktyki: solidna defensywa na wyjeździe, cierpliwe czekanie na spadek intensywności rywala i wykorzystanie jednej precyzyjnej akcji ofensywnej w odpowiednim momencie.

W IV rundzie eliminacji Ligi Europy Jagiellonię czeka dwumecz z gruzińską Iberią. Niezależnie od jego wyniku białostoczanie mają już zagwarantowany udział w fazie ligowej Ligi Konferencji.

Rangers FC - Jagiellonia Białystok 1:1 (1:0)
1:0 Lawrence Shankland 19-karny
1:1 Nik Prelec 65

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie