Grzelak przed derbami Krakowa: „Nie miałem takiej chęci ani zamiaru, żeby pojawić się na stadionie Wisły”
Trener Cracovii, Bartosz Grzelak, podkreśla historyczny wymiar rywalizacji z Wisłą Kraków i mówi o konieczności zarządzania napięciem.
Bartosz Grzelak przygotowuje się do meczu, jakiego jeszcze w karierze nie prowadził. Choć za sobą ma derby Sztokholmu z AIK i węgierskie spotkania z Fehérvárem, rywalizacja Cracovii z Wisłą to dla niego zupełnie nowy rozdział.
„Dużo słyszałem o tych derbach. Sam zbierałem informacje, ale również ludzie wokół mnie opowiedzieli mi o ich znaczeniu. To nie jest zwykły mecz – ma również wymiar historyczny. Jako klub mamy swoją historię, z której jesteśmy bardzo dumni, i chcemy jej bronić” – mówił trener Pasów na przedmeczowej konferencji.
Grzelak, który wyjechał z Polski jako pięciolatek i dorastał w Szwecji, objął Cracovię w kwietniu tego roku. Pierwsza praca w Ekstraklasie zaczęła się od walki o utrzymanie, teraz przyszedł czas na sprawdzian innego rodzaju. „Czasami napięcie derbowe może pojawić się już na początku tygodnia. Takie spotkanie rozgrywa się jednak tylko raz. Nie można grać derbów pięć razy na treningach ani przeżywać ich codziennie w głowie, bo wtedy może zabraknąć energii w dniu meczu” – tłumaczył.
Wisła zajmuje ósme miejsce w tabeli i wygrała wszystkie dotychczasowe mecze u siebie. Cracovia jest trzynasta i wciąż czeka na pierwsze wyjazdowe zwycięstwo. Grzelak nie zamierza jednak budować wokół tych liczb narracji o roli faworyta. „Derby żyją trochę własnym życiem. Pozycja w tabeli czy statystyki sprzed spotkania często okazują się mniej ważne, bo to zupełnie inny mecz” – podkreślał. Jako argument przywołał ostatnie występy swojego zespołu w meczach o wyższą stawkę. „Dobrze zagraliśmy na wyjeździe z Lechem Poznań, a także u siebie z Legią Warszawa. Mamy charakter w zespole i mam nadzieję, że pokażemy go również w derbach.”
W warstwie taktycznej tydzień przygotowań miał jasny priorytet. „Uważam, że straciliśmy kilka niepotrzebnych bramek i w tym tygodniu musieliśmy popracować nad lepszą obroną własnego pola karnego” – przyznał Grzelak. Kiedyś, obejmując AIK czy Fehérvár, też zaczynał od stabilizacji defensywy, mimo deklarowanego zamiłowania do ofensywnego futbolu i wysokiego pressingu. Teraz powtarza ten schemat – naprawia, jednocześnie lecąc do przodu, co sam porównał kiedyś do pilotowania samolotu, który trzeba równocześnie prowadzić i naprawiać.
Ostatnie tygodnie w Cracovii przyniosły zamieszanie organizacyjne – zmianę w zarządzie i poczucie niestabilności. Grzelak potwierdził, że na bazie treningowej zaplanowano spotkanie nowego tymczasowego członka zarządu z nim i z zawodnikami, ale zarazem zapewnił, że atmosfera wokół drużyny się uspokoiła. „Czuję, że cały klub jest teraz zjednoczony. Wszyscy działają na rzecz drużyny i nikt nie ma innych planów, które stałyby w sprzeczności z tym, czego chce zespół” – powiedział.
Zapytany, czy odwiedził stadion Wisły, żeby poczuć atmosferę obiektu rywala, odpowiedział krótko: „Nie miałem takiej chęci ani zamiaru, żeby pojawić się na tym stadionie”.