WTA 1000 Doha. Piękna walka Fręch. Samsonowa wyeliminowana!
Magdalena Fręch charakter pazur na kortach w Dosze, gdzie czekała ją niełatwa przeprawa z rozstawioną z numerem 13 Ludmiłą Samsonową. Polka, która dostała się do głównej drabinki jako „szczęśliwa przegrana”, najpierw sięgnęła po premierowego seta, a później – po serii nerwowych wymian i kilku momentach zwątpienia – wybroniła aż trzy piłki meczowe, by po tie-breaku zameldować się w drugiej rundzie turnieju WTA 1000. Spotkanie trwało blisko trzy godziny, serwując kibicom emocje na najwyższym poziomie.
Magdalena Fręch nie miała łatwego wejścia do głównej drabinki turnieju w Dosze. Mimo porażki w decydującej rundzie kwalifikacji, Polka otrzymała szansę gry dzięki wycofaniu się Barbory Krejcikovej. Los jednak nie był zbyt łaskawy – już w pierwszej rundzie po drugiej stronie siatki stanęła faworyzowana Ludmiła Samsonowa, rozstawiona w imprezie z numerem trzynastym.
Mecz początkowo przebiegał pod znakiem dominacji serwisów, sytuacji break pointowych było jak na lekarstwo. Obie tenisistki pilnowały podań, a wymiany pełne były precyzyjnych bekhendów i agresywnych uderzeń z głębi kortu. Gdy przyszło co do czego, to Fręch przy stanie 15:40 w siódmym gemie pierwszego seta pokazała niesamowity hart ducha i odwróciła jego losy, broniąc dwa break pointy. Potem jeszcze mocniej przycisnęła – przełamała Samsonową, a następnie domknęła seta pewnym serwisem na 6:3.
W drugiej partii role się odwróciły. Samsonowa podkręciła tempo serwisem i forhendem, szybko wyszła na prowadzenie, skutecznie atakując gem przy podaniu Fręch. Polka próbowała odwracać losy rywalizacji, wracając do gry po straconym przełamaniu, ale Rosjanka – po wygranym gemie serwisowym do zera – zamknęła tę partię przełamaniem na 6:4.
Przerwa przed decydującym setem przynosi nieco dramaturgii: Samsonowa korzysta z przerwy medycznej. Na korcie znów wraca intensywne tempo. Fręch przechodzi do kontrofensywy – trzy gemy z rzędu wygrane przez łodziankę, a wśród nich widowiskowe woleje i solidne returny sprawiają, że prowadzi 3:1. Rosjanka odpowiada identyczną serią. Końcówka seta to siłowanie się nerwów i precyzji – kiedy Samsonowa wypracowuje pierwszą piłkę meczową, Fręch ratuje się asem serwisowym. Gdy wydaje się, że Polka ma przewagę przełamania, rywalka nie odpuszcza i doprowadza do rozstrzygającego tie-breaka.
W decydującej rozgrywce emocji nie brakowało. Fręch dobrze wchodzi w tie-break – notuje mini-breaka i wychodzi na prowadzenie 2:0, ale Samsonowa korzysta z doświadczenia, odrabia straty, a nawet zdobywa cztery kolejne punkty. Momentów zwątpienia nie brakuje, wymiany są coraz dłuższe, a walka o każdy punkt przypomina prawdziwy tenisowy dreszczowiec. Ostatecznie to Polka dopina swego i zamyka mecz wynikiem 9:7 w tie-breaku, meldując się w drugiej rundzie turnieju.
Magdalena Fręch - Ludmiła Samsonowa 6:3, 4:6, 7:6(7)