Monte Carlo Masters: Hurkacz pokonuje Darderiego po dreszczowcu – StolicaSportu.pl

W końcu! Hubert Hurkacz wygrywa w Monte Carlo

Hubert Hurkacz
fot. si.robi (Wikimedia CC 2.0)
Domyślna grafika
Marlena
7 kwietnia 2026 13:44
3 minuty czytania

Hubert Hurkacz – jedyny Polak w głównej drabince Rolex Monte-Carlo Masters 2026 – dostał się do turnieju dzięki tzw. zamrożonemu rankingowi i od razu stanął przed trudnym zadaniem. Po drugiej stronie siatki pojawił się rozstawiony z piętnastym numerem Luciano Darderi, wyżej sklasyfikowany i nieprzewidywalny gracz z Italii.

Od początku spotkania Polak wyraźnie złapał właściwy rytm. Skutecznie serwował i w drugim gemie, po kilku świetnych bekhendach, wyszarpał przełamanie mimo że Włoch miał przewagę 40-15. Hurkacz pewnym krokiem wyszedł na prowadzenie 3:0, imponując spokojem i konsekwencją w wymianach.

Rywal jednak nie zamierzał tak łatwo odpuścić. Już w czwartym gemie Darderi wrócił do gry, szybko odrabiając straty – Polak tym razem popełnił kilka błędów pod presją i Włoch wykorzystał pierwszą okazję do wyrównania na 3:3. Od tej chwili obaj pilnowali swoich serwisów, a gra zaczęła przypominać typowy pojedynek na ziemnej mączce: dużo wyczekiwania, ostre wymiany i oszczędność ryzyka.

W końcówce seta Hurkacz zmusił przeciwnika do pracy przy własnym podaniu i dwukrotnie był o dwie piłki od zamknięcia partii, lecz Włoch wytrzymał napięcie. Ostatecznie losy pierwszego seta rozstrzygnął tie-break. Tu szalę na swoją stronę przechylił Polak – zachował chłodną głowę, sprawnie wypracował cztery piłki setowe, a Darderi zgubił nerwy, co kosztowało go trzy proste błędy. Wynik 7:6(4) dla Hurkacza był dowodem jego tenisowej dojrzałości.

Druga odsłona, przynajmniej z początku, układała się pod dyktando licznych niewymuszonych błędów Darderiego. Hurkacz nie zdołał jednak przełamać go na starcie seta, choć miał dwie szanse, a przeciwnik kilkakrotnie ratował się serwisem. Gdy wydawało się, że Polak stopniowo zdominuje przebieg spotkania, wręcz przeciwnie – to Włoch znalazł odpowiedni rytm, przełamał Hurkacza i szybko dorzucił kolejny pewnie wygrany gem, wychodząc na prowadzenie 4:1.

Polak nie poddał się. Obronił serwis przy stanie 1:4 mimo trzech break pointów i natychmiast odebrał podanie Darderiemu. Wyrównanie na 4:4 było demonstracją opanowania i walki do końca. Jednak w decydujących momentach Włoch był bardziej precyzyjny – w dwunastym gemie wykorzystał drugą piłkę setową, zamykając partię wynikiem 7:5 na swoją korzyść.

Decydujący set to już prawdziwy popis siły i determinacji Hurkacza. Polak kontrolował przebieg gry od samego początku, zdobył przełamanie w trzecim gemie, a następnie poprawił kolejne na 4:1. Włoch ewidentnie stracił rezon, co Hurkacz wykorzystywał bezlitośnie zarówno przy długich wymianach z głębi kortu, jak i odważnych wolejach. Trzeci break przy stanie 5:1 oznaczał tylko jedno – pełna dominacja naszego tenisisty w końcówce, a wynik 6:1 oddaje przewagę Polaka w decydujących fragmentach pojedynku.

Hubert Hurkacz zameldował się w drugiej rundzie ATP Masters 1000, gdzie już czeka na rywala – Damira Dzumhura z Bośni lub Węgra Fabiana Marozsana. Turniej w Monte Carlo potrwa do niedzieli, a triumfator zgarnie 1000 punktów rankingowych i blisko milion euro.

Hubert Hurkacz - Luciano Darderi 7:6(4), 5:7, 6:1

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie