Świątek rozbiła Arango 6:0 w drugim secie. Polka dominuje w Cincinnati

Świątek rozbiła Arango w Cincinnati

Iga Świątek
fot. Like tears in rain, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Marlena
16 sierpnia 2026 20:30
3 minuty czytania

Nerwowy początek, szybki break rywalki i chwila niepewności. A potem Iga Świątek przypomniała, dlaczego broni tytułu w Cincinnati. Emiliana Arango nie ugrała w drugiej partii ani jednego gema.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Emiliana Arango prowadziła 2:1 z przełamaniem. To był jedyny moment meczu drugiej rundy WTA 1000 w Cincinnati, w którym Kolumbijka mogła wierzyć, że nawiąże walkę z Igą Świątek. Polka odpowiedziała serią pięciu gemów z rzędu i zamknęła spotkanie wynikiem 6:3, 6:0 w nieco ponad godzinę.

Świątek przyjechała do Ohio prosto z Toronto, gdzie kilka dni wcześniej sięgnęła po tytuł WTA 1000. Czasu na regenerację było niewiele, a organizatorzy wyznaczyli jej mecz już na niedzielę. W pierwszej rundzie miała wolny los. Arango do tego spotkania dotarła kosztem Venus Williams, pokonując Amerykankę 6:2, 6:2.

Początek nie wyglądał tak, jak można było oczekiwać po siódmej rozstawionej. Świątek popełniała dużo niewymuszonych błędów z linii końcowej, trafiała w siatkę prostymi forhendami, które normalnie kończą akcję. Arango grała cierpliwie i zachowawczo. Nie ryzykowała głębokich returnów, czekała na pomyłki faworytki i czekanie się opłaciło. Przełamanie dało jej prowadzenie 2:1.

Ta przewaga przetrwała dokładnie jeden gem. Świątek natychmiast odzyskała break, a przede wszystkim uspokoiła grę. Zaczęła dokładniej kierować piłkę po przekątnej bekhendem, zmniejszyła liczbę błędów i przejęła inicjatywę w wymianach. Kolejne przełamanie serwisu Arango ustaliło proporcje sił. Do końca pierwszego seta Polka kontrolowała każdy element gry, wygrywając partię 6:3.

Przerwa między setami nie pomogła Kolumbijce. Jej trener był bardzo aktywny w rozmowach z ławki, a sama zawodniczka wyraźnie z nim dyskutowała po stracie pierwszej partii. Taktycznie nic się jednak nie zmieniło.

Świątek otworzyła drugiego seta przełamaniem do zera. Arango nie potrafiła już utrzymać serwisu. Polka podniosła intensywność uderzeń, skracała wymiany agresywnymi forhendami i nie dawała rywalce czasu na ustawienie się do piłki. Gem za gemem, punkt za punktem przewaga rosła. Kolumbijka wyglądała na bezradną, nie znajdując żadnego sposobu na zmianę biegu wydarzeń.

Druga partia zakończyła się rezultatem 6:0. Arango nie ugrała w niej nawet gema. Świątek utrzymała koncentrację do ostatniej piłki i zakończyła mecz pewnym uderzeniem z głębi kortu.

W trzeciej rundzie turnieju obrończynię tytułu czeka Maria Sakkari.

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie