Magdalena Fręch w WTA 1000 Doha mimo przegranych kwalifikacji
Magdalena Fręch przegrała ostatnią rundę kwalifikacji w Dosze. Niespodziewanie jednak los się do niej uśmiechnął – po wycofaniu się dwóch czołowych tenisistek Polka wskoczyła do głównej drabinki prestiżowego turnieju WTA 1000. Przed nią wymagające otwarcie z rozstawioną Rosjanką. Takie historie powodują, że rywalizacja na najwyższym poziomie pisze nieprzewidywalne scenariusze.
Magdalena Fręch znalazła się w gronie szczęśliwców, którzy mimo niepowodzenia w kwalifikacjach, dzięki decyzjom innych zawodniczek dołączają do głównej drabinki. Łodzianka przeszła przez pierwszą rundę eliminacji w Dosze, gdzie bez większych problemów rozprawiła się z Berfu Cengiz (7:5, 6:0). Jednak kluczowy moment był daleko trudniejszy – w decydującym meczu musiała uznać wyższość Wiery Zwonariowej 3:6, 6:7(1).
Tenisowa rzeczywistość bywa przewrotna. Po ostatniej piłce wydawało się, że wyjazd do Kataru można zapisać po stronie niewykorzystanych szans. Wszystko zmieniło się chwilę po zakończeniu kwalifikacji, gdy organizatorzy ogłosili rezygnację dwóch gwiazd. Paula Badosa z powodu problemów z biodrem i Barbora Krejcikova przez uraz kolana nie wystąpią w Dosze. To właśnie otworzyło drzwi dla Fręch, która jako tzw. „lucky loser” zameldowała się w turnieju głównym.
W pierwszej rundzie czeka ją nie lada wyzwanie – Ludmiła Samsonowa, rozstawiona z numerem 13. Obie panie wyjdą na kort w niedzielę (8 lutego) na Grandstand 1, dokładnie o 11:00 polskiego czasu. O całkowitym losowaniu decydował tu przypadek, bo lista oponentek dla „szczęśliwych przegranych” ustalana jest na ostatnią chwilę. Fręch będzie musiała wspiąć się na wyżyny swoich możliwości, aby powalczyć z agresywnie grającą Rosjanką, która regularnie punktuje mocnym forhendem i nie boi się wymian na głębokiej linii końcowej.
W tym samym dniu na kort wyjdzie również Magda Linette. Jej rywalką będzie Brytyjka Sonay Kartal, która przebrnęła przez eliminacje. Mecz odbędzie się na Grandstand 2 jako trzeci tego dnia od godziny 11:30. Zwyciężczyni tej pary zagra w następnej rundzie z młodą Rosjanką Mirrą Andriejewą.
Zmagania w Dosze potrwają do soboty (14 lutego), a triumfatorka turnieju nie tylko zgarnie cenny tytuł, ale i 1000 punktów rankingowych WTA oraz premię w wysokości 665 tys. dolarów. Stawka jest wysoka, ale wejście na taką scenę przez „tylne drzwi” często dodaje dodatkowej motywacji. Fręch ma przed sobą okazję, z której każda zawodniczka chciałaby skorzystać.