Kamil Majchrzak wygrywa w Marrakeszu po ciężkiej walce z Cerundolo
Już pierwszy mecz w Marrakeszu postawił Kamila Majchrzaka przed wymagającym sprawdzianem. Polak musiał grać na styku z Juanem Manuelem Cerundolo i po trzech setach ostatecznie przełamał Argentyńczyka, zgarniając cenne zwycięstwo na ulubionej mączce. Wyrównane wymiany, nerwy przy własnym serwisie i kluczowe break pointy zdecydowały o losach spotkania.
Powrót Kamila Majchrzaka do gry na ziemnej nawierzchni Maroka nie mógł zacząć się lepiej. Polski tenisista, rozstawiony w Marrakeszu z piątym numerem, już w pierwszej rundzie musiał zmierzyć się z leworęcznym Argentyńczykiem – Juanem Manuelem Cerundolo. Zmoczone mączką buty, napięcie na trybunach i walka o każdy punkt. Początek spotkania od razu przyniósł sporo emocji.
Majchrzak był agresywny na returnie i już w drugim gemie wypracował aż cztery break pointy. Cerundolo pokazał jednak stalowe nerwy, obronił się w długiej wymianie i wyrównał stan na 1:1. Niewiele brakowało, by to Argentyńczyk wyszedł na prowadzenie, ale Polak uratował się w ważnym momencie i ponownie uciekł rywalowi. W środkowej fazie seta obaj panowie pilnowali serwisu jak oka w głowie. Cerundolo zdołał odbić się ze stanu 0:30 przy 3:4, a żadna ze stron nie wypuściła już okazji, by rozstrzygnąć set przed tie-breakiem.
W decydującym 13. gemie pierwszego seta na tablicy pojawiło się długo 3:3. Wtedy "Szumi" – bo tak wołają na Majchrzaka – odpalił mocny forhend, czym przechylił szalę na swoją korzyść. Po kilku efektownych wymianach wyszedł na prowadzenie 6:3 i choć Cerundolo jeszcze próbował wrócić do gry, presja zrobiła swoje. Podwójny błąd serwisowy Argentyńczyka pogrzebał jego szanse – pierwszy set dla Polaka.
Druga partia miała zupełnie inną dynamikę. Cerundolo stopniowo się rozluźnił, częściej ryzykował i starał się wydłużać wymiany. Majchrzak próbował przejąć inicjatywę na returnie, w trzecim i piątym gemie walczył do równowagi, ale wydawało się, że brakuje mu nieco zdecydowania, by przełamać Argentyńczyka. Kluczowy okazał się ósmy gem: Majchrzak źle wyczuł piłkę, Cerundolo skorzystał z podbitego przez siatkę forhendem i zdobył przewagę, którą chwilę później wykorzystał przy własnym serwisie, zamykając seta na 6:3.
Decydujący set pokazał charakter naszego zawodnika. Majchrzak natychmiast ruszył do ataku, wykorzystał błąd przeciwnika i po kilku mocnych bekhendach przełamał Cerundolo, wychodząc na prowadzenie 2:0. Dobra passa Polaka trwała – dokładał kolejne asy, utrzymał serwis w piątym gemie mimo przegrywania 0:30. Cerundolo nie zamierzał łatwo odpuścić; zdołał się jeszcze obronić przy 1:4, jednak do odrobienia strat brakowało mu konsekwencji.
Majchrzak, krok po kroku, pilnował przewagi. W dziewiątym gemie dorzucił do puli trzy piłki meczowe, a rywala pogrążył doskonałym podaniem, które zakończyło trwający ponad dwie i pół godziny pojedynek. Wynik 7:6(3), 3:6, 6:3. Polak zameldował się w 1/8 finału turnieju ATP 250 w Marrakeszu, gdzie czeka na niego zwycięzca starcia eliminacji – Henrique Rocha lub Marco Trungelliti.
Zawody Grand Prix Hassan II rozgrywane są na klasycznej mączce, a końcowe starcie zaplanowano na niedzielę (5 kwietnia). Stawką jest nie tylko 250 punktów do światowego rankingu ATP, ale i czek na 93,1 tysiąca euro.
To był ważny powrót i cieszy mnie, że już na starcie turnieju udało się wygrać taki zacięty mecz. Teraz skupiam się tylko na kolejnym rywalu.
Kamil Majchrzak (Polska, 5) - Juan Manuel Cerundolo (Argentyna) 7:6(3), 3:6, 6:3