Iga Świątek zwolniła trenera!
Dwanaście wygranych i sześć porażek – tak prezentuje się bilans Igi Świątek w pierwszym kwartale 2026 roku. Po pechowej przegranej z Magdą Linette w Miami Open liderka polskiego tenisa zdecydowała się zakończyć współpracę z Wimem Fissette. Belg prowadził Świątek od października 2024 roku, zdobywając z nią m.in. tytuł na Wimbledonie. Decyzja jest szeroko komentowana, a sama zawodniczka zapewnia, że to jedyna zmiana w teamie. Świątek wskazuje, że potrzebuje chwili na uporządkowanie emocji i ogłoszenie dalszego planu.
Początek 2026 roku nie układa się po myśli Igi Świątek. Polka ma na koncie dwanaście zwycięstw i sześć porażek, a lista ostatnich przeciwniczek robi wrażenie: Coco Gauff, Belinda Bencić, Jelena Rybakina, Maria Sakkari, Elina Switolina oraz Magda Linette. To właśnie ta ostatnia, przegrana w II rundzie Miami Open, odegrała kluczową rolę w podjęciu poważnej decyzji. Jak informują Sportowe Fakty, Świątek postanowiła rozstać się z trenerem Wimem Fissette, kończąc współpracę trwającą od października 2024 roku.
Bilans osiągnięć tego duetu trudno jednak lekceważyć. Wspólnie sięgnęli po trzy tytuły, a najcenniejszym był triumf na Wimbledonie – pierwszym w karierze Świątek w londyńskim turnieju wielkoszlemowym. Do tego doszły zwycięstwa w WTA Cincinnati i Seulu. Fissette był dla Świątek trzecim szkoleniowcem w cyklu WTA, a zarazem pierwszym zagranicznym członkiem sztabu, po współpracy z Piotrem Sierzputowskim oraz Tomaszem Wiktorowskim.
O rozstaniu liderka rankingu poinformowała osobiście wskazując, że „to na razie jedyna zmiana w jej zespole”. Świątek przyznała, że potrzebuje chwili na uporządkowanie swoich emocji i zebranie doświadczeń po nieudanym turnieju w Miami. W dłuższym komunikacie napisała:
Czasami życie i sport przynoszą takie momenty... Miami nie było dla mnie łatwe. Czuję rozczarowanie, zawód, oczywiście poczucie niedosytu i odpowiedzialności za to co się wydarzyło na korcie. Mam też sporo ważnych wniosków, z którymi idę dalej i myślę, że to bardzo ludzkie. Jednocześnie, po wielu miesiącach wspólnej pracy z trenerem Wimem Fissette podjęłam decyzję o tym, że pójdę inną drogą. To był intensywny czas pełen wyzwań i wielu ważnych doświadczeń. Jestem wdzięczna za jego wsparcie, doświadczenie i wszystko, co razem osiągnęliśmy – w tym spełnienie jednego z moich największych sportowych marzeń.
Wiadomo także, że pozostała część sztabu nie ulega zmianie. Świątek podkreśla, że „to maraton, a nie sprint”, wyraźnie sygnalizując, że nie zamierza podejmować pochopnych decyzji w sprawie nowego szkoleniowca. Do tej pory Polka stawiała na ścisłą współpracę z doświadczonymi trenerami – wybór kolejnego mentora przyciągnie na pewno uwagę tenisowego świata.