Iga Świątek żegna się z Rzymem. Polka skomentowała swój występ – StolicaSportu.pl

Iga Świątek po turnieju w Rzymie: „Czuję, że moja forma rośnie”

Iga Świątek
fot. Hameltion (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Marlena
15 maja 2026 18:10
4 minuty czytania

Nocna batalia z Eliną Switoliną okazała się przeszkodą nie do przejścia dla Igi Świątek w tegorocznych rozgrywkach w Rzymie. Choć Polka nie awansowała do finału, jej występ na włoskiej mączce był pełen wartościowych zwycięstw, a atmosfera Foro Italico jeszcze raz pokazała, jak wyjątkowe są te zawody dla trzeciej rakiety świata. Po meczu Świątek w krótkich słowach przekazała kibicom, co sądzi o swojej dyspozycji i całym turnieju.

Iga Świątek przez dwa tygodnie rozgrzewała rzymskie korty w turnieju WTA 1000, notując po drodze efektowne zwycięstwa nad takimi tenisistkami jak Naomi Osaka czy Jessica Pegula. Szczególnie jednostronne były spotkania z Japonką oraz Amerykanką – Świątek praktycznie nie pozostawiła im złudzeń, oddając tylko łącznie pięć gemów w tych dwóch meczach.

Decydujące okazało się jednak starcie z Eliną Switoliną w półfinale. Na głównym korcie Foro Italico obie zawodniczki przystąpiły do rywalizacji wieczorem, a cały pojedynek rozświetlił nocny klimat Rzymu. Pierwszy set długo toczył się pod dyktando Ukrainki, która szybko przełamała serwis Igi i prowadziła grę, nie pozwalając polskiej zawodniczce na dyktowanie tempa wymian. Switolina konsekwentnie wykorzystywała swoje mocne strony – zagrała agresywnie z głębi kortu i nie bała się śmiałych ataków na siatkę. Świątek próbowała odpowiadać kombinacją topspinowych bekhendów i płaskiego forhendu, lecz set zakończył się wynikiem 6:4 dla Switoliny.

W drugim secie Polka bardzo szybko wróciła na właściwe tory. Od pierwszych piłek Sygnalizowała, że zamierza odwrócić losy meczu – wypracowała break point, wykorzystała go sprawnie, a gra Switoliny zaczęła tracić na pewności. Świątek imponowała wolejem i precyzyjnym returnem, nie dając się już zdominować podaniem Ukrainki. Efekt? Pewne zwycięstwo 6:2 i rosnąca wiara w zwycięstwo.

Decydujący set to jednak popis stabilności Switoliny, która bardzo dobrze czytała serwis Świątek i konsekwentnie realizowała swój plan – wykorzystywała chwile zawahania Polki, zdobywając przewagę przy własnych podaniach. Ostateczny wynik 6:2 zamknął drogę Igi do finału, choć cała walka była wyrównana i momentami dynamiczna, a kibice docenili dramaturgię tej rywalizacji.

Tuż po zakończeniu turnieju Świątek zwróciła się do kibiców i podsumowała dwa tygodnie na włoskiej mączce. Polka pisała, że „wczorajszy mecz był trudny i oczywiście liczyła na inny wynik”, ale mimo wszystko cieszyła się z gry i widzi postęp w swojej formie. Podkreśliła, że rysujące się efekty treningów napawają ją optymizmem przed kolejnymi startami.

Pokazała również, jak bardzo Rzym jest dla niej miejscem szczególnym. Wygrane tu w latach 2021, 2022 i 2024 pokazały, że potrafi budować wysoką dyspozycję tuż przed wielkoszlemowym Rolandem Garrosem. Sama zawodniczka stwierdziła, że „tenis, kibice i – nie oszukujmy się – jedzenie sprawiają, że już nie może się doczekać powrotu w przyszłym roku”.

„Rzym jest dla mnie zawsze wyjątkowy. Tenis, kibice i – nie oszukujmy się – jedzenie sprawiają, że już nie mogę się doczekać powrotu w przyszłym roku”
Iga Świątek [Instagram]

Na koniec swojego wpisu na Instagramie Świątek przekazała rzymskiemu turniejowi krótkie „Grazie!”, podkreślając swoją wdzięczność za wsparcie i atmosferę panującą wśród włoskich kibiców. Sama deklaracja pokazuje, jak prestiżowo traktuje starty w stolicy Włoch i jak silnie wiąże się emocjonalnie z tamtejszym turniejem.

Teraz przed Igą Świątek podróż do Paryża, gdzie rusza najważniejsza impreza na ceglastej nawierzchni – Roland Garros. Polka, po dobrym występie w Rzymie, wchodzi tam jako jedna z faworytek do końcowego triumfu.

Źródło: Instagram

Wybrane dla Ciebie