Aryna Sabalenka bije rekord zarobków w jednym sezonie WTA
Aryna Sabalenka właśnie dokonała czegoś, co wielu wydawało się niemal niemożliwe – jako pierwsza w historii WTA przekroczyła barierę 13 milionów euro wygranych w jednym sezonie. Liderka światowego rankingu zdominowała rozgrywki w 2025 roku, bijąc stary rekord należący do legendy tenisa, Sereny Williams.
Poprzedni wynik, ustanowiony przez Williams, pozostawał nieosiągalny przez ponad dekadę. Amerykanka w 2013 roku – rozgrywając sezon niemal bezbłędny, z 78 wygranymi i zaledwie czterema porażkami – zgarnęła wtedy 11 milionów euro za triumfy m.in. w Roland Garros, US Open oraz podczas WTA Finals.
Tymczasem Sabalenka, choć nie sięgnęła po tytuł w kończących sezon WTA Finals, znów pokazała pazur w najważniejszych momentach. Obrona tytułu w US Open, wyceniona na 4,3 miliona euro, ustawiła ją wśród największych gwiazd ostatnich lat. Do tego finałowe występy na twardych kortach w Melbourne (Australian Open) i na paryskiej mączce również pozwoliły powiększyć stan konta – każde z nich warte było około dwóch milionów euro związanych z samym udziałem w decydującej rozgrywce.
Wielkie pieniądze czekały na Sabalenkę także w Rijadzie. Co prawda finał z Jeleną Rybakiną zakończyła porażką, ale nawet jako finalistka zgarnęła zawrotną sumę około dwóch milionów euro. Gdyby pokonała Rybakinę i wygrała WTA Finals, jej premia za sam turniej sięgnęłaby wtedy rekordowych 4,52 miliona euro.
Mimo tych finansowych rekordów Białorusinka stanowczo podkreśla, że nie to napędza ją do walki na korcie. Przed finałem z Rybakiną przyznała pół żartem, pół serio: „Mam wielką miłość do tego sportu, uwielbiam walczyć i przesuwać swoje granice. Czasem po meczu pomyślę: 'No tak, ładny czek!', ale w trakcie gry to nigdy nie jest w mojej głowie... Ale faktycznie, to całkiem przyjemny czek”, powiedziała Sabalenka przed starciem o końcowy triumf.