Widzew zwolnił dyrektora sportowego. Czas Adamczuka
Natychmiastowe rozstanie Mindaugasa Nikoličiusa z funkcją dyrektora sportowego Widzewa Łódź wzbudziło spore emocje, zwłaszcza po rekordowych wydatkach transferowych. Klub oficjalnie ogłosił, że nie zamierza zatrudniać nikogo na opuszczone przez Litwina stanowisko ani na posadę dyrektora ds. rekrutacji, a nadzorowanie transferów przejmie Dariusz Adamczuk. Sztab ma już jasno podzielone kompetencje i zamierza intensywnie działać przed zimowym okienkiem transferowym.
Mindaugas Nikoličius, który jeszcze niedawno z dużymi ambicjami rozpoczynał pracę na stanowisku dyrektora sportowego Widzewa Łódź, pożegnał się ze swoim stanowiskiem w trybie natychmiastowym. Litewski działacz miał czas na przygotowanie letniego okna transferowego, jednak jego rekordowe zakupy nie przełożyły się na jakość, której oczekiwano w Łodzi.
W trakcie ostatniej kadencji sprowadzono m.in. Andiego Zeqiriego za 2 miliony euro, Mariusza Fornalczyka za 1,5 miliona, Steliosa Andreou za 1,3 miliona czy Samuela Akere za niemal 800 tysięcy. Tak dużych wydatków nie notowano wcześniej w klubie z Alei Piłsudskiego. Efekt? Po jedenastu kolejkach Widzew okupuje dwunaste miejsce i spędza ligową przerwę z daleka od czołówki.
Zwrot w klubie nastąpił 12 listopada. W środowy poranek czterokrotny mistrz Polski ogłosił rozwiązanie umowy z Litwinem. Wbrew spekulacjom, sztab nie zostanie rozbudowany, a klub nie zatrudni nowego dyrektora sportowego ani dyrektora ds. rekrutacji.
Widzew Łódź nie planuje dokonywać rekrutacji nowych pracowników w miejsce dotychczasowego dyrektora sportowego i dyrektora ds. rekrutacji – tak brzmi stanowisko zarządu przywołane w oficjalnym komunikacie.
W obliczu tych zmian obowiązki transferowe przejmie Dariusz Adamczuk. To on będzie czuwał nad kolejnymi ruchami kadrowymi, podobnie jak niegdyś w Pogoni Szczecin. Adamczuk przekonuje, że pion sportowy już podzielił kluczowe kompetencje i wie, jak efektywnie działać. — Na górze piramidy skautingowej są Sławomir Rafałowicz i Piotr Kasprzak, którzy już teraz intensywnie analizują zimowe okienko transferowe. Tylko w ostatnich dniach obserwowaliśmy na żywo kilku piłkarzy w różnych europejskich ligach — zaznacza Adamczuk. Według niego bezpośrednia ocena zawodników istotnie pomaga właściwie dopasować graczy do stylu drużyny.
Transferowa ofensywa planowana na zimę nie straci więc tempa. — Mamy opracowany podział kompetencji i odpowiedzialności pomiędzy Piotrem i mną i w takim zespole będziemy kontynuować prace — ucina Adamczuk. Sztab nie zamierza zbaczać z obranej ścieżki, choć za kulisami klubu czuć wyraźnie, że nowa organizacja pracy dopiero będzie musiała przejść pierwszy poważny test.