Wojciech Mońka wskazał Benficę jako wymarzony kierunek transferu

Mońka wskazał wymarzony kierunek transferu

Legia Warszawa - Lech Poznań 0:1 Wojciech Mońka
fot. Marcin Szymczyk
Domyślna grafika
Maciek
3 minuty czytania

Stoper Lecha Poznań otwarcie mówi o ambicjach wykraczających poza Ekstraklasę. Zainteresowanie zagranicznych klubów rośnie, a już w fazie ligowej Ligi Europy Wojciech Mońka będzie mógł sprawdzić się przeciwko jednemu z wymarzonych pracodawców.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wojciech Mońka nie ukrywa, dokąd chciałby prowadzić jego kariera. Zapytany o mecz, na który najbardziej czeka w fazie ligowej Ligi Europy, stoper Lecha Poznań odpowiedział bez wahania: „Benfica najbardziej. Jest to pewnie kierunek, gdzie chciałbym trafić za rok albo później. Piękne miejsce”.

To nie jedyny sygnał, że obrońca myśli o następnym kroku. Na pytanie o zainteresowanie zagranicznych klubów Mońka przyznał, że obserwatorzy pojawiają się już od dłuższego czasu, ale dopóki nie ma konkretnych ruchów, nie zaprzątają mu głowy. Skupienie kieruje na to, co przed nim w barwach Lecha.

A przed nim sporo. Już w najbliższych dniach poznaniacy zmierzą się na wyjeździe z Crystal Palace. Mońka nie daje się zwieść informacjom o kontuzjach w szeregach rywala. Nieobecni Mateta, Nketiah czy Ismaïla Sarr? Stopera to nie uspokaja. „Zamiast nich jest Larsen oraz Pino. To nie są słabsi zawodnicy i są tak naprawdę na tym samym poziomie. Nie stracą dużo na jakości mimo tych absencji” — ocenił.

W kontekście całej fazy ligowej Ligi Europy Mońka postawił konkretny cel: 10 punktów. Losowanie daje Lechowi szansę, bo potencjalnie najłatwiejsi rywale — Ferencváros, Torreense i OFI Kreta — czekają na sam koniec. Wcześniej jednak przyjdzie się zmierzyć z Bayerem Leverkusen i Benfiką. Stoper porównał poziom tych spotkań do zeszłorocznych meczów z Szachtarem Donieck, które uznał za wykraczające ponad standard Ligi Konferencji.

Ciekawie wygląda kwestia stylu gry. Lech preferuje wysoką obronę i posiadanie piłki, ale Mońka jest świadomy, że przeciwko silniejszym rywalom trzeba będzie schodzić niżej. „Tę niską obronę trzeba po prostu gdzieś mieć zawsze z tyłu głowy. Może być tak, że ona będzie konieczna i będziemy musieli cierpieć” — stwierdził, przypominając zwycięskie rewanże z Genkiem i Szachtarem, gdy właśnie pragmatyczne podejście przyniosło wynik.

Mońka gra praktycznie wszystkie minuty w tym sezonie. Przyznaje, że zmęczenie się kumuluje, ale paradoksalnie rytm meczowy co trzy dni pomaga mu bardziej niż dłuższe przerwy. „Nasz organizm już jest tak przystosowany, że chodzi jak jakaś maszyna” — wyjaśnił. Tygodniowa pauza, jak ta przed porażką w Zabrzu, zaburza ten mechanizm bardziej niż kolejne spotkanie.

W Ekstraklasie Mońka widzi ostrą walkę o tytuł. Górnik Zabrze określił jako jeden z głównych faworytów do mistrzostwa, doceniając siłę kadry zabrzan. Nie zapomniał o Legii Warszawa, która regularnie wygrywa w końcówkach, ani o Jagiellonii Białystok. Na tym etapie rozgrywek nie zamierza wskazywać jednego rywala, bo każdy z tych klubów może namieszać do samego końca.

Źródło: goal.pl

Wybrane dla Ciebie