Szalona końcówka w Częstochowie. Zagłębie ogrywa osłabiony Raków
Trzynaście minut doliczonego czasu, pięć bramek, czerwona kartka i gol z ostatniej akcji meczu. Na stadionie w Częstochowie rozegrał się spektakl, po którym to Zagłębie Lubin zabrało komplet punktów.
Marko Bulat wpakował piłkę do siatki tuż przed przerwą, a Raków Częstochowa wydawał się kontrolować wtorkowy mecz z Zagłębiem Lubin. Skończyło się porażką 2:3, przy czym ostatni gol padł w 13. minucie doliczonego czasu gry. Spotkanie trwało znacznie ponad dwie godziny.
Pierwsza połowa nie zapowiadała takiego finału. Gospodarze, dla których Tomasz Kaczmarek jest już trzecim trenerem w tym sezonie, grali z umiarkowanym zaangażowaniem ofensywnym, ale wyraźnie kontrolowali przebieg gry. Już w 16. minucie musieli radzić sobie bez kontuzjowanego Władysława Koczerhina, którego zastąpił Karol Struski. Obu drużynom brakowało dokładności w ostatnim podaniu i wykończeniu. Pudłowali Patryk Makuch po dośrodkowaniu Frana Tudora, Mahir Emreli po dograniu Stratosa Svarnasa, a z drugiej strony Marcel Reguła zza pola karnego.
Gol padł w doliczonym czasie pierwszej połowy. Emreli dośrodkował, Roman Jakuba popełnił błąd, a Bulat wykorzystał sytuację i pokonał Zlatana Alomerovicia. Raków schodził do szatni z prowadzeniem 1:0.
Po przerwie częstochowianie ruszyli do przodu jeszcze odważniej. Emreli dwukrotnie zagroził bramce Zagłębia, raz po prostopadłym podaniu Tomasza Pieńki, a chwilę później zdobył nawet bramkę, która nie została uznana. Niewykorzystane okazje zemściły się w 70. minucie. Sebastian Kerk dośrodkował z rzutu rożnego, w zamieszaniu pod bramką najlepiej odnalazł się Michał Nalepa i było 1:1.
Ten remis okazał się dopiero początkiem chaosu. W 84. minucie Fran Tudor zobaczył drugą żółtą kartkę i wyleciał z boiska. Zagłębie natychmiast zwietrzyło okazję. Trzy minuty później Reguła wyszedł sam na sam z Kacprem Trelowskim po fatalnym błędzie Emreliego i strzelił na 2:1.
Mecz wydawał się rozstrzygnięty. A potem zaczął się doliczony czas.
Sędzia Daniel Stefański obejrzał powtórki i podyktował rzut karny za zagranie ręką Michalisa Kossidisa. Makuch pewnie zamienił jedenastkę na bramkę w 90+6 minucie. Posypały się żółte kartki za niesportowe zachowanie po obu stronach, atmosfera na boisku gęstniała z każdą sekundą.
Czas doliczonego czasu ciągle się wydłużał. I w jego 13. minucie, gdy wydawało się, że Raków przynajmniej ocali punkt, Zagłębie zadało ostateczny cios. Damian Michalski, który wszedł na boisko dopiero w 61. minucie, wykorzystał dośrodkowanie Jakuby i trafił na 3:2.
Dla Rakowa to kolejna bolesna lekcja w sezonie, który zaczął od odpadnięcia z eliminacji Ligi Konferencji. Zagłębie, mimo turbulencji kadrowych w gabinetach i niepewnej przyszłości trenera Leszka Ojrzyńskiego, wywiozło z Częstochowy trzy punkty zdobyte w najbardziej dramatycznych okolicznościach, jakie można sobie wyobrazić.
Raków Częstochowa - Zagłębie Lubin 2:3 (1:0)
1:0 Marko Bulat 45
1:1 Michał Nalepa 70
1:2 Marcel Reguła 87
2:2 Patryk Makuch 90+6-karny
2:3 Damian Michalski 90+13