Jagiellonia bez Kobayashiego na inaugurację Ligi Europy w Pireusie
Środkowy obrońca Jagiellonii Białystok wciąż nie wrócił do zdrowia. Adrian Siemieniec potwierdził, że kontuzja Japończyka to temat na dłużej, a najbliższe dni nie muszą przynieść przełomu.
Adrian Siemieniec nie miał dobrych wieści przed wylotem do Grecji. Na przedmeczowej konferencji prasowej trener Jagiellonii Białystok potwierdził, że Yuki Kobayashi nie znajdzie się w kadrze na środowy mecz z Olympiakosem, otwierający fazę ligową Ligi Europy.
„Nie, jutro Yuki nie wystąpi na pewno, nie ma go z nami. Mówiłem już, że to raczej dłuższy temat. Zobaczymy, co dalej, bo jeszcze przed nami mecz ligowy, czy coś się zmieni” — powiedział Siemieniec.
To trzecie kolejne spotkanie, w którym środkowy obrońca jest niedostępny z powodu urazu. Kobayashi opuścił już dwa poprzednie mecze i nie było go nawet na ławce rezerwowych. Szkoleniowiec dał jasno do zrozumienia, że powrót Japończyka nie jest kwestią najbliższych dni.
Dla białostockiego klubu to odczuwalna strata. Kobayashi w bieżącym sezonie zagrał dziewięć razy, a swoją dyspozycję podkreślił efektownym trafieniem w meczu z Lechem Poznań. W obronie Jagiellonii pełnił stabilną rolę i jego absencja zmusza sztab do szukania rozwiązań w newralgicznym momencie.