Josué może odejść z Coritiby. Były pomocnik Legii łączony z brazylijskimi gigantami
Kontrakt Portugalczyka z Coritibą wygasa z końcem 2026 roku, a klub z Kurytyby wciąż nie rozpoczął rozmów o przedłużeniu umowy. W brazylijskich mediach pojawiły się spekulacje o zainteresowaniu ze strony Fluminense i São Paulo.
Josué Pesqueira, który przez trzy sezony był jedną z kluczowych postaci Legii Warszawa, znalazł się w centrum spekulacji transferowych w Brazylii. Według informacji dziennika Cruzeiro do Sul, 36-letnim pomocnikiem Coritiby interesują się Fluminense oraz São Paulo. Kontrakt Portugalczyka z klubem z Kurytyby wygasa w grudniu 2026 roku, co oznacza, że już teraz może podpisać umowę przedwstępną z nowym pracodawcą i od stycznia odejść bez opłaty za transfer.
Dziennikarz Rodrigo Dias, śledzący sytuację kadrową Fluminense, ostudził nastroje. Jak poinformował na kanale Ligados no Flu, nie udało mu się potwierdzić konkretnego zainteresowania ze strony klubu z Rio de Janeiro. Istnieją co prawda brazylijskie drużyny zainteresowane piłkarzem Coritiby, ale żadne negocjacje nie są prowadzone. Fluminense w tym momencie koncentruje się na kwestii trenera — decyzji, czy kontynuować pracę z Marcão, czy szukać innego rozwiązania.
Dodatkowy niepokój dla kibiców Coritiby budzi fakt, że klub nie podjął dotąd rozmów z Josué o przedłużeniu kontraktu. Portugalczyk trafił tam po odejściu z Legii w 2024 roku i szybko stał się ważną postacią zespołu — w grudniu 2025 roku świętował z Coxą zdobycie mistrzostwa stanu Paraná.
W Warszawie zostawił po sobie wyraźny ślad. W 129 meczach strzelił 29 goli i miał 33 asysty, zdobył Puchar Polski i Superpuchar w 2023 roku, a tygodnik „Piłka Nożna” uznał go za Obcokrajowca Roku. Do dziś utrzymuje emocjonalną więź z Legią — w grudniu 2024 roku pojawił się na Łazienkowskiej podczas meczu z FC Lugano, ale zamiast w loży VIP zasiadł na Żylecie z rodziną, jak zwykły kibic. Z kolei w wywiadzie dla portugalskiego portalu ZeroZero przyznał, że nie żałuje odejścia. „Nie ufałem ludziom, którzy kierowali Legią, i nie ufałem samemu projektowi” — mówił, zaznaczając jednocześnie, że nie spodziewał się, iż sytuacja klubu pogorszy się aż tak bardzo.
Wychowanek FC Porto, czterokrotny reprezentant Portugalii, który grał też w Galatasaray, Bradze i Bursasporze, od jakiegoś czasu myśli już o życiu po zakończeniu kariery — rozpoczął kurs trenerski.